okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Trasa koncertowa na rowerze

poradniki

Bieżnik i ciśnienie mają znaczenie

Nawet najdroższy rower okaże się całkowicie bezużyteczny, jeśli wyposażymy go w nieodpowiednie opony. Zbyt zużyte lub z nieodpowiednim... »

Top 10 prezentów dla rowerzysty

Czy tylko ja w zamierzchłych czasach otrzymałem pod choinkę dętkę rowerową – i to z wentylem niepasującym do moich obręczy? Choć... »

Styl życia >> Paweł Łapuć


Trasa koncertowa na rowerze

Z Pawłem Łapuciem, muzykiem, któremu udało się połączyć podróżowanie na rowerze z koncertowaniem, rozmawia Jakub Terakowski
Przystanek przy tężniach w Ciechocinku
Niedawno wróciłeś z Paryża...
– Tak, zakończyłem tam trzeci i ostatni etap wyprawy Pianomatyk Bike Tour. 
Pierwszy odcinek, z Warszawy do Berlina, pokonałem w maju ubiegłego roku, drugi – z Berlina do Brukseli, przejechałem w czerwcu 2018 roku, a ostatnio trzeci: Bruksela – Paryż. Nie miałem licznika, ale przebyłem mniej więcej 2300 kilometrów, przeznaczając na to około 30 dni.

Nie była to jednak zwyczajna wyprawa rowerowa... 
– Projekt Pianomatyk Bike Tour połączył dwie moje pasje: rower i muzykę. Gram na fortepianie muzykę ilustracyjną z pogranicza jazzu i muzyki filmowej. Wykonuję kompozycje własne z dużym udziałem improwizacji. A na rowerze jeżdżę prawie codziennie, od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Pewnego dnia wpadłem na pomysł, aby wyruszyć w trasę koncertową rowerem. Postanowiłem codziennie pokonywać zaplanowany wcześniej odcinek i występować w miejscu docelowym. Okazało się jednak, że zarezerwowanie sal koncertowych oraz instrumentów na wszystkie kolejne wieczory mojej wyprawy nie jest proste. Aby więc ułatwić sobie zadanie (albo utrudnić), kupiłem przenośną klawiaturę elektroniczną. Przewoziłem ją w dziecięcej przyczepce. Na pierwszy etap wyprawy zabrałem również duży, przenośny wzmacniacz, lecz był na tyle ciężki, że na kolejnych etapach zastąpiłem go małym, przenośnym, ale dość mocnym głośnikiem bluetooth. Pierwszy etap pokonałem na moim górskim rowerze, starym i wysłużonym, ale dobrze sprawdzonym. Natomiast dwa następne odcinki, z Berlina do Paryża, jechałem na wygodniejszym rowerze trekkingowym, pożyczonym od taty.

Wszystkie koncerty i noclegi miałeś z góry zaplanowane?
– Tak, bo chociaż lubię spontaniczne podróże, to podczas trasy koncertowej nie mogłem sobie na to pozwolić. Wszystkie występy musiały być z góry zaplanowane, a publiczność powiadomiona z wyprzedzeniem. Ułożenie trasy, dzień po dniu, stanowiło dla mnie najtrudniejszy element przygotowań. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Archiwum Pawła Łapucia