okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2 (12)/2009 >> Trzy strony świata w pigułce

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Słowenia


Trzy strony świata w pigułce

Marek Duduś
Najromantyczniejsze miejsce w Słowenii – malowniczo położony kościół na wyspie jeziora Bled

Zapytajcie kogoś, czy był nad Adriatykiem. Jeśli potwierdzi, zapewne usłyszycie o Chorwacji lub Włoszech. Biura podróży oferują zwiedzanie Słowenii zwykle przy okazji powrotu z tych krajów. A to za mało, bo miejsce jest warte poznania  i w dodatku najlepiej rowerem. Objechanie niewielkiej Słowenii na dwóch kołach nie jest czasochłonne. Trzy strefy klimatyczne – alpejska, kontynentalna i śródziemnomorska – zapewniają sporo atrakcji, a reklamujące Słowenię hasło „The green piece of Europe” nie jest pustym sloganem.

Austriackie Bad Radkersburg leży tuż przy słoweńskiej granicy. Od rana jadę więc przez zieloną krainę, jak nazywają Słowenię. Przywitały mnie góry, chmury i deszcz. Nie martwię się pogodą, bo wiem, że i tak przez większość dni będę narzekać na palące słońce. Nie muszę się mocno wspinać, trochę ostrzej jest dopiero przed Mariborem, ale zjazd mi to rekompensuje. To drugie co do wielkości słoweńskie miasto, zatrzymuję się więc na chwilę i zwiedzam jego zabytkowe centrum. Z Mariboru jadę do Celje, nad którym góruje częściowo zrujnowany, ale okazały zamek. Do pierwszego noclegu w Preboldzie pedałuję doliną wzdłuż rzeki prawie pustą drogą.
W Mozirie robię dłuższy postój, by pospacerować po Mozirskim Gaju, czyli przepięknym ogrodzie kwiatowym. Przydaje mi się ten relaks, także psychiczny. W drodze do Kamnika pokonuję bowiem siedmiokilometrowy podjazd na przełęcz Črnivec (904 m n.p.m.). Gdyby nie hart ducha i ciała, mógłbym czasem skapitulować i pchać rower pod górę. Krótki etap do Bohinjskiej Bistricy sprawia, że docieram tam dość wcześnie, rozbijam namiot i bez sakw ruszam w Alpy. Najpierw jednak zwiedzam miejscowość Skofia Loka, czyli Biskupią Łąkę. Stare centrum to dwie równoległe ulice, tzw. Dolny Targ i Górny Targ, a nad nimi zamek. Jest też najstarszy w Słowenii łukowy most kamienny.
Znów zbieram siły przed kolejną wspinaczką. Z trudem, ale i satysfakcją pokonuję dziesięciokilometrowy podjazd na Sorišką Planinę (1277 m n.p.m.). Miejscami nachylenie wynosi nawet 16 procent. Droga jest asfaltowa, ale częściowo dziurawa, do tego pada deszcz.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”



Zdjęcie: Marek Duduś