okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2018 >> Miesiąc dla brata

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Korespondencja >> Tajlandia


Miesiąc dla brata

Adela Tarkowska
Jarek, brat Krzyśka, dołącza do nas na miesiąc
Wjazdu do Tajlandii wyglądaliśmy od bardzo dawna. Jechaliśmy do tego kraju niczym do ziemi obiecanej. Już od półtora roku snuliśmy plany o odpoczynku i skosztowaniu przez chwilę osiadłego życia. To tu, będąc jeszcze na Alasce, zaplanowaliśmy, że zrobimy dłuższy postój, i to tu mamy po latach spotkać się z naszymi bliskimi. Pierwszy ma nas odwiedzić Jarek – brat Krzyśka, z którym ten nie widział się od wyjazdu z Polski.
 
Może tam, tamten w brązowym kapturze! Nie? A tam? W czarnej kurtce? Też nie... – stoję na palcach i wyciągam głowę ponad tłumem. Kolejne sylwetki przewijają się jak duchy za matową szybą hali lotniskowej. Pełne nadziei oczy wszystkich oczekujących utkwione są w tym samym miejscu. Na bramie wyjściowej. – Tam! Zielona bluza! Jest! Bracia rzucają się sobie w objęcia, po czym patrzą na siebie z niedowierzaniem. Siedem lat! Siedem długich lat Krzysiek nie widział się ze swoim bratem. Gdy wyjeżdżał, żegnał 24-letniego młodzieńca, teraz z samolotu wysiadł dorosły mężczyzna. Jest tyle  do przekazania, do posłuchania, do podzielenia się! Emocje mącą umysł. Jak nadrobić ten czas? Jak zatrzeć tak długą rozłąkę? Mamy miesiąc. Plan jest prosty. Zamierzamy pojechać pociągiem do położonego na północy Chiang Mai, z którego rowerami zjedziemy z powrotem do stolicy. Pierwszy raz będzie pedałować z nami ktoś z rodziny. Przepełniają nas ekscytacja i radość!
Pierwszych kilka dni spędzamy na zwiedzaniu Bangkoku oraz załatwianiu zaległych spraw – nasze wymęczone chińskimi drogami rowery czeka remont generalny. Krzysiek musi zespawać pękniętą aluminiową ramę i wymienić obręcz. Musimy się również zaszczepić oraz wymienić zamek w namiocie. Na szczęście gości nas Yvan, znajomy Belg, u którego mamy bazę wypadową. Pierwsze kroki kierujemy do kliniki medycyny tropikalnej. 
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Adela Tarkowska i Krzysztof Józefowski