okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2018 >> Nie jestem zamknięty w czterech ścianach

nowości

Kierownica na wypasie

Controltech to najwyższa półka wśród producentów części rowerowych, marka specjalizująca się w produkcji kierownic,... »

Spokojna głowa (rodzica)

W ofercie niemieckiej marki Uvex znajdziecie wiele ciekawych kasków, ale naszą uwagę zwrócił model Quatro Junior – kask o... »

Angi zadzwoni

Od kwietnia 2018 roku w każdym nowym samochodzie sprzedawanym w Unii Europejskiej obowiązkowo musi być zamontowany system eCall, który w... »

Koszulka z bąbelkami?

Uniwersalny podkoszulek średniej grubości, który zapewnia ciepło i doskonale odprowadza wilgoć, zapewne nie znalazłby miejsca na łamach... »

Licznik inaczej

Cat-eye zaprezentował zwykły, bezprzewodowy licznik, za to w niezwykłej formie. Licznik jest zintegrowany z uchwytem, zajmuje mało miejsca,... »

Pompka nożna

Stalowe konstrukcje do pompowania opon, które królowały na bazarach w latach 90., widuje się coraz rzadziej, ale SKS uważa, że... »

poradniki

Jak je wyprostować

Z pewnością nieraz zastanawialiście się, dlaczego koła w Waszych jednośladach się krzywią i czy da się je wyprostować w warunkach... »

Po zmroku

Choć używamy ich przez cały rok, to właśnie w okresie jesienno-zimowym mają do wykonania największą robotę. Lampki rowerowe prowadzą nas... »

Styl życia >> Jacek Paciorkowski


Nie jestem zamknięty w czterech ścianach

Z Jackiem Paciorkowskim, niepełnosprawnym rowerzystą, który poznaje świat na trójkołowym tandemie, rozmawia Jakub Terakowski
Razem z tatą gdzieś koło Gothen na wyspie Uznam
Urodziłeś się...
– Czterdzieści dwa lata temu, z mózgowym porażeniem dziecięcym. Jestem niepełnosprawny fizycznie, cierpię na spastykę i atetozę (ruchy mimowolne), nie jestem w stanie utrzymać prosto głowy, wymagam pełnej opieki, nie jestem zdolny do samodzielnej egzystencji. Mówię niewyraźnie, więc bez pośrednictwa mojego taty trudno byłoby nam porozmawiać. Mógłbym natomiast napisać to wszystko na komputerze. Z testów IQ wynika, że intelektualnie lokuję się powyżej średniej. Skończyłem liceum ekonomiczne, dostałem świadectwo z paskiem, zdobyłem certyfikat ECDL (ang. European Computer Driving Licence), zwany potocznie „europejskim komputerowym prawem jazdy”, projektuję strony www, prowadzę blog i fanpage. Ale największą moją pasją jest rower, jedna z niewielu atrakcji, z których mogę korzystać.

Jak zatem – pomimo niepełnosprawności – z niej korzystasz?
– Z tatą i dzięki tacie. Uwielbiałem rower od wczesnego dzieciństwa. Próbowałem być samodzielny, zaczynałem od autka na pedały, którym uciekałem mamie z podwórka. Gdy jednak dostałem pierwszy rower (trójkołowy), okazało się, że – z powodu zaburzeń równowagi – zawsze potrzebna jest mi osoba asekurująca; zazwyczaj był to tata. Jeździłem zatem, a on chodził za mną, trzymając za siodełko. Im dłużej jeździłem, tym bardziej mi się to podobało, lecz równocześnie tym więcej też musiał chodzić tata. Pięć, dziesięć, no może jeszcze piętnaście kilometrów dziennie, ile można przejść prowadząc rower? Pewnego razu, pod koniec wycieczki, zmęczony, wypuścił mnie. Pojechałem kilka metrów, przewróciłem się, upadłem tak niefortunnie, że straciłem przytomność. Nic poważnego się nie stało, poza tym, że tatę olśniło... (śmiech). Tandem! Po co chodzić za mną, skoro można jeździć? Nie tracąc przy tym kontroli nade mną.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Archiwum Jacka Paciorkowskiego