okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2018 >> Z małej chmury duży deszcz

nowości

Kierownica na wypasie

Controltech to najwyższa półka wśród producentów części rowerowych, marka specjalizująca się w produkcji kierownic,... »

Spokojna głowa (rodzica)

W ofercie niemieckiej marki Uvex znajdziecie wiele ciekawych kasków, ale naszą uwagę zwrócił model Quatro Junior – kask o... »

Angi zadzwoni

Od kwietnia 2018 roku w każdym nowym samochodzie sprzedawanym w Unii Europejskiej obowiązkowo musi być zamontowany system eCall, który w... »

Koszulka z bąbelkami?

Uniwersalny podkoszulek średniej grubości, który zapewnia ciepło i doskonale odprowadza wilgoć, zapewne nie znalazłby miejsca na łamach... »

Licznik inaczej

Cat-eye zaprezentował zwykły, bezprzewodowy licznik, za to w niezwykłej formie. Licznik jest zintegrowany z uchwytem, zajmuje mało miejsca,... »

Pompka nożna

Stalowe konstrukcje do pompowania opon, które królowały na bazarach w latach 90., widuje się coraz rzadziej, ale SKS uważa, że... »

poradniki

Jak je wyprostować

Z pewnością nieraz zastanawialiście się, dlaczego koła w Waszych jednośladach się krzywią i czy da się je wyprostować w warunkach... »

Po zmroku

Choć używamy ich przez cały rok, to właśnie w okresie jesienno-zimowym mają do wykonania największą robotę. Lampki rowerowe prowadzą nas... »

Na szlaku >> Opolszczyzna i Beskid Śląski


Z małej chmury duży deszcz

Andrzej Lewandowski
Tutaj Wisła jest jeszcze wąska
Pierwsze godziny samotnego wyjazdu rowerowego bywają ciężkie. Niby to tylko kilka dni, ale z tyłu głowy tkwi myśl, że nam będzie miło i przyjemnie, ale rodzina zostaje w domu, no i już tak przyjemnie nie będzie miała. 
 
Trochę się tęskni. Poza tym, jeżeli można tak powiedzieć, jeszcze się tego wyjazdu nie czuje. Wprawdzie mniej więcej wiadomo, gdzie będziemy jeździć i co będzie po drodze, ale jednak mapa to tylko litery, a nie konkretne miasta, góry, domy, ulice. I jeszcze ponad 30 stopni na termometrze, w dodatku bez perspektywy na zmianę. Nie bardzo się chciało...
Ale jednak słowo się rzekło, trasę zaplanowało i tradycja rowerowych wyjazdów na przełomie lipca i sierpnia została podtrzymana. Około godziny dziewiątej wysiadłem z pociągu na dworcu w Kluczborku i po spełnieniu oczywistego obowiązku, którym było sfotografowanie ustawionego tam w charakterze pomnika parowozu Ty 45-149, ruszyłem w kierunku położonego nieopodal Stobrawskiego Parku Krajobrazowego. Jest to jeden z największych parków krajobrazowych w Polsce, zawiera cenne, 200-letnie starodrzewy, można tam spotkać bociana czarnego, żurawia, włochatkę (czymkolwiek to jest). Są tam też średniowieczne grodziska, ogród botaniczny w Zagwiździu (piękna nazwa!)... Zresztą, mniejsza o to. To wszystko można wyczytać w przewodnikach turystycznych. Dla mnie ważniejsze było coś innego: otóż te tereny znakomicie nadają się na rozpoczęcie wyjazdu rowerowego. Zjeżdżając z drogi wojewódzkiej w lewo, wjeżdżając w owe lasy – zostawia się wszystko za sobą. Zostaje sama jazda. Jest cicho. Samochody? Pojawia się jakiś raz na pięć minut. Upał? Wszędzie cień. Głowa? Zajęta zachwycaniem się i czerpaniem przyjemności z jazdy. Dlatego też nie patrzyłem specjalnie, co jest po drodze. Potraktowałem ten odcinek jako prolog, szansę na wpadnięcie w rowerowy trans, prezent od losu. 
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Andrzej Lewandowski