okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2018 >> Gdzie rowerzystom ustępują z drogi

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Rower w mieście >> Amsterdam


Gdzie rowerzystom ustępują z drogi

Anita Demianowicz
Kanałów w Amsterdamie jest około 160, a łączna ich długość wynosi ok. 75 km. Trzy największe to Herengracht, Keizersgracht i Prinsengracht
Rower nie jest tu niczym niezwykłym. Jeździ na nim każdy. Ci najmłodsi, którzy jeszcze nie są w stanie sami pedałować, też jadą, tyle że na jednośladzie jednego z rodziców. 
 
Jeździ się w garniturach i eleganckich butach, w sukienkach i szpilkach, z zakupami w plastikowym koszu. Pedałuje się też szybko i często nie bacząc na przepisy, ale mimo wszystko niemal bezkolizyjnie. Rowerzysta jest przed pieszym i przed samochodem. W tym mieście… nic, tylko jeździć rowerem.
jednym z miast najbardziej przyjaznych rowerzystom na świecie, przekonywać nikogo nie trzeba. Na ponad 800 tysięcy mieszkańców przypada ponad 900 tysięcy rowerów. Tyle samo dwóch kółek jest na drodze, co przypiętych do barierek mostków. Niektóre wyglądają, jakby zostały porzucone lata temu: zardzewiałe, uszkodzone, pozbawione kół. 
Sporo jednośladów znajduje się również pod wodą. Stolicę przecina bowiem sieć ponad 160 kanałów, z których rocznie wyławia się średnio około 15 tysięcy rowerów. 
Zgodnie z prawem, bicyklów nie można przypinać byle gdzie, choć rozglądając się po mieście, ma się wrażenie, że nikogo ten przepis nie obchodzi. Rowerów nie powinno się przyczepiać do barierek mostków czy słupów latarni, ani zostawiać na chodniku. Czasem jednak trudno stosować się do przepisów, bo znalezienie wolnego miejsca na rower w Amsterdamie to nie taka prosta sprawa.
Sama nazwa stolicy ma „wodne” pochodzenie. Pierwotnie miasto nazywało się Amsteldam, co oznaczało tamę nad rzeką Amstel. Miasto w dużej części leży poniżej poziomu morza, co nie było nigdy i wciąż nie jest bez znaczenia. Bagniste tereny u ujścia rzeki utrudniały budowę czegokolwiek.
Jazda wąskimi uliczkami pomiędzy charakterystycznymi i pięknymi kamienicami dostarcza wielu wrażeń. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Anita Demianowicz