okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2018 >> Wiele wspomnień, jeden smak

poradniki

Bieżnik i ciśnienie mają znaczenie

Nawet najdroższy rower okaże się całkowicie bezużyteczny, jeśli wyposażymy go w nieodpowiednie opony. Zbyt zużyte lub z nieodpowiednim... »

Top 10 prezentów dla rowerzysty

Czy tylko ja w zamierzchłych czasach otrzymałem pod choinkę dętkę rowerową – i to z wentylem niepasującym do moich obręczy? Choć... »

Na szlaku >> Ukraina zachodnia: z Kijowa przez Karpaty do Lwowa


Wiele wspomnień, jeden smak

Monika, Krzysztof i Dariusz Leszko
Chocimska twierdza nad brzegiem Dniestru
Szukając inspiracji dla celu naszej kolejnej wyprawy, natrafiliśmy w internecie na film, nakręcony przez parę Holendrów podróżujących rowerami po Ukrainie. Zobaczyliśmy w nim wspaniałą, dziką przyrodę, bezkresne pola zbóż, poprzecinane rzekami łąki, gęste lasy, ciekawe zabytki, uśmiechniętych i życzliwych ludzi, a przede wszystkim widok sielskich wsi – wsi, jakie pamiętamy jeszcze z naszego dzieciństwa. Decyzja zapada szybko – jedziemy!
 
Jest późne, środowe popołudnie, kiedy w strugach deszczu docieramy na dworzec. Stąd za kilkadziesiąt minut odjechać ma nasz pociąg do Kijowa. I już od początku nie zapowiada się łatwo. Pociąg, owszem, bezpośredni, w miarę wygodny, bo z przedziałami sypialnymi, jednak nieposiadający żadnych miejsc do przewozu większego bagażu lub rowerów. A wieziemy ich przecież ze sobą aż trzy. Zaraz po podstawieniu składu odnajdujemy jednak kierownika naszego wagonu, z którym szybko dochodzimy do porozumienia, umieszczając szczelnie owinięte folią rowery w jednym ze wskazanych przez niego wolnych przedziałów.
Dotarcie do Kijowa zajmuje nam nieco ponad 16 godzin. Miasto wita nas upałem, który będzie nam towarzyszyć praktycznie do końca wyprawy. Pod czujnym okiem kierownika wagonu sprawnie wypakowujemy nasz ekwipunek na peron. Pierwszy dzień wyprawy chcemy przeznaczyć na pobieżne chociaż poznanie stolicy Ukrainy. A ponieważ zwiedzanie dużego miasta na rowerze zwykle nie jest wygodne, a naszą wyprawę kontynuować będziemy z Kijowa dalej pociągiem, decydujemy się na pozostawienie rowerów i sakw, za niewielką opłatą, w dworcowej przechowalni bagażu. Po mieście będziemy się więc przemieszczać tak, jak robią to jego mieszkańcy – korzystając z tutejszego metra, które słynie z tego, że jest najgłębiej położonym tego typu systemem na świecie. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Dariusz Leszko