okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2018 >> Błękitną wstęgą jezior

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Mazury


Błękitną wstęgą jezior

Barbara Pasik
Wyjście na Zatokę Okartowską oraz widok na most nieczynnej linii kolejowej
To miał być wyjazd inny niż wszystkie. Zgoła odmienny od tych, które zakładały dobry sen w wygodnych łóżkach, ciepły prysznic i śniadanie przyrządzone w kuchni. Nie było planu, nie było jasno określonych zamiarów. Było natomiast pragnienie poczucia wolności, delektowania się światem, zachwytu nad nim o poranku, wdzięczności o zmierzchu.
 
Śniadanie w kuchni? Po co, jeśli można na trawie. Ciepły prysznic? Lepsza kąpiel w jeziorze. Wygodne łóżko? Czyż nie lepiej brzmi bagażnik samochodu? Tak! To miał być wyjazd, jakiego pragnęłam od dawna. Kraina Wielkich Jezior Mazurskich czekała.
Kiedy przydrożny witacz oznajmia nam, że właśnie wjechaliśmy na Mazury, jest noc. Na ciemnogranatowym niebie iskrzą miliony gwiazd. Trudno o tej porze, w nieznanym terenie, znaleźć dogodne miejsce na nocleg. Zjeżdżamy z asfaltowej drogi. Wzniecone przez auto tumany kurzu kłębią się w powietrzu. Mimo to uchylamy okna, by wsłuchać się w odgłosy lasu, tak inne od codziennego hałasu ulicy. Wilgotne powietrze wdziera się w nozdrza, a w uszach wibruje ptasi śpiew. Z niedowierzaniem spoglądam na zegarek. Jest północ. Jakież to ptaki dają koncert o tej porze? Nie przeszkadza nam kurz, nie szkodzi brak asfaltu, nie ma znaczenia godzina. Chwila jest wyjątkowa i tylko znajdując się tu i teraz, można zrozumieć jej magię. 
Lekki dyskomfort snu spowodowany delikatną pochyłością terenu nie ma najmniejszego znaczenia, kiedy przez szyby samochodu wpadają pierwsze promienie słońca. Roztaczające się dookoła łąki zaczynają mienić się wszystkimi odcieniami zieleni. Twarz z przyjemnością przyjmuje ciepłe całusy porannego słońca. Ciszę połączoną z radosnym trelem ptaków, przerywa jedynie warkot ciągnika, gotowego do prac polowych. 
Odpalamy nasz mobilny hotel, by za kilkanaście minut zameldować się w Giżycku. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Barbara Pasik