okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 10/2018 >> Ktoś jedzie, gdy Ty śpisz

nowości

Domowe wyścigi

Pogoda tej wiosny nas nie rozpieszcza, więc jeśli nie lubicie moknąć na rowerowej wyprawie, w oczekiwaniu na piękną aurę można zająć się... »

Butelka wielofunkcyjna

Na jednej z platform służących do zbierania pieniędzy na realizację ciekawych projektów zaprezentowano interesujący projekt butelki.... »

Ciepło i wygodnie

Damska koszulka termiczna marki Bontrager została wykonana z miękkiej, elastycznej i lekkiej tkaniny Profila Thermal. Zamek sięga do połowy... »

Grafen w oponie?

Grafen to rewolucyjny materiał pochodzący z grafitu i wykazujący niesamowite właściwości. Jest to jednoatomowej grubości struktura cząstek... »

E-sakwa?

Ortlieb nie zamierza przegapić e-bike'owego szaleństwa, więc zaprezentował sakwę do rowerów elektrycznych! Na szczęście sakwa nie ma... »

Shimano do gravela

Japoński producent właśnie przygotowuje pierwszą partię osprzętu zupełnie nowej grupy. GRX została opracowana z myślą o rowerach... »

poradniki

Pod napięciem

Szmer elektrycznego silnika przenosi nas w zupełnie inny wymiar rowerowej przygody. Od teraz wszystko jest jakby inne. Podjazdy bardziej płaskie, a... »

Styl życia >> Paweł Puławski


Ktoś jedzie, gdy Ty śpisz

Z Pawłem Puławskim, kurierem rowerowym i kolarzem długodystansowym, który nie boi się morderczych wyścigów, rozmawia Jakub Terakowski
Paweł podczas „ceremonii” moczenia tylnego koła w Oceanie Indyjskim
Usiądziemy?
– Wolałbym się przejść...

Niespokojny duch, czy wciąż nie możesz siedzieć?
– Już mogę, ale w ruchu czuję się lepiej. Natomiast po powrocie z Irlandii rzeczywiście siadałem niechętnie. Tyłek bolał mnie jeszcze przez kilka tygodni.

A kiedy wróciłeś?
– W połowie czerwca. Już doszedłem do siebie, chociaż kolana wciąż czuję. Powoli jednak znów zaczynam trenować. Zresztą na co dzień, po mieście, jeżdżę moim rowerem cargo, który przełożenia ma lżejsze, a siodełko szerokie, wygodne, miękkie, w sam raz do rekonwalescencji... (śmiech).

Cargo Ci służy w kurierce?
– Tak, ale poza tym pomaga też w ogarnięciu codziennych obowiązków: dziecko do szkoły, ze szkoły, zakupy i wiele drobnych spraw. Natomiast od powrotu z Irlandii jeszcze nie jeździłem jako kurier.

Zwolniłeś się z pracy?
– Ależ skąd! Musiałbym zwolnić sam siebie... (śmiech). Jestem współwłaścicielem firmy, więc tylko zmieniłem swój zakres obowiązków: przejąłem funkcję dyspozytora, zająłem się pracą biurową oraz warsztatem rowerowym. Nasza działalność jest mocno rozbudowana, stawiamy na politykę zeroemisyjną, zajmujemy się też organizacją życia społeczno-rowerowego we Wrocławiu. W ubiegłym roku zorganizowaliśmy zlot rowerów cargo.

Jak wygląda ten Twój cargo bike?
– Ma dwa koła, w tym przednie mniejsze i przestrzeń ładowną nad nim. Od tyłu wygląda więc jak zwykły MTB. Jak na cargo jest dość lekki, zwrotny i szybki, ma wręcz sportową sylwetkę. Przestrzeń bagażowa jest jednak zaskakująco pojemna, nawet trójkę dzieci mógłbym tam zmieścić.

A masz trójkę?
– Nie, mam jedno, córkę i drugie w drodze.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Archiwum Pawła Puławskiego