okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2018 >> Moc w elektryku

poradniki

Podręczny warsztat

Rowerowy niezbędnik to coś więcej niż kilka imbusów i podstawowych wkrętaków. Gdy spotka Was trudna sytuacja na szlaku,... »

Na szlaku >> Podhale


Moc w elektryku

Krzysztof Grabowski
Na elektryku zakamarki Podhala stają się dostępne dla każdego
Elektryczna gitara nikogo nie dziwi, a współczesnej muzyki nie sposób sobie wyobrazić bez tego instrumentu. A przecież najpierw była gitara akustyczna i niejeden muzyk, czyli twórca, oraz niejeden meloman, czyli słuchacz, zapewne krzywo patrzyli na struny pod prądem, a brzmienie krytykowali. Tymczasem wystarczyło z jednej strony gitarę elektryczną dopracować, a z drugiej – umieć dobrze wykorzystać, by została pokochana. 
 
Coś podobnego dzieje się właśnie na naszych oczach z rowerami. Wielu krytykuje „e-bajki”, a one niewzruszone tymi opiniami, udoskonalają się i mnożą. W tym roku z jakąś wyraźnie większą intensywnością, którą nazwałbym wręcz „bumem na elektryki”. Uległem i sprawdziłem. Nie żałuję!
Gitara akustyczna mimo wszystko nie umarła. Koncerty MTV Unplugged? Fantastyczne! Flamenco? Cudowne! Więc i tradycyjny rower nie jest zagrożony. Ale e-bike już robi mu ogromną konkurencję. Chociaż czy słowo konkurencja jest tu odpowiednie? To przecież nie rywalizacja, a raczej uzupełnianie się na zasadzie dla każdego coś miłego, a wszystko w tej samej dziedzinie. Tak to przynajmniej widzę, choć jest pewne zagrożenie – w elektryku można się szybko zakochać i nie chcieć wracać do tradycyjnego bicykla.
Ujarzmienie elektrycznego dwukołowca i wyrobienie sobie własnego zdania na ten temat stało się możliwe dzięki wypożyczalni rowerów z Nowego Targu „E-Bike Podhale”. Wspomaganie elektryczne poszerza możliwości i zwiększa zasięg wycieczek. W polu działania jednego dnia mamy Gorce, Pieniny, Tatry, Beskid Makowski, a nawet Wyspowy i kawałek Słowacji. Niemożliwe? Możliwe! Baterie już teraz są dość pojemne (i ciągle są udoskonalane), a reszta zależy od odpowiedniego wykorzystania roweru. Ja użyłem go po swojemu, czyli tak, jak sądzę, że został zaplanowany. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Krzysztof Grabowski