okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2018 >> Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

poradniki

Bieżnik i ciśnienie mają znaczenie

Nawet najdroższy rower okaże się całkowicie bezużyteczny, jeśli wyposażymy go w nieodpowiednie opony. Zbyt zużyte lub z nieodpowiednim... »

Top 10 prezentów dla rowerzysty

Czy tylko ja w zamierzchłych czasach otrzymałem pod choinkę dętkę rowerową – i to z wentylem niepasującym do moich obręczy? Choć... »

Przed startem


Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!


O tym, że panie to spora część czytelników naszego magazynu, wiemy nie od dziś. Ankietę, którą rozdaliśmy publiczności podczas styczniowej gali Nagrody „Rowertouru”, wypełniło 35 procent kobiet w różnych wieku, deklarujących, że czytają nas co miesiąc. Panie pojawiają się także na łamach magazynu jako autorki relacji, nie tylko z krótszych wycieczek po Polsce, ale i takich ze świata. Wystarczy wspomnieć Adelę Tarkowską, która w „Rowertourze” publikuje od ośmiu lat i regularnie opowiada o kolejnych etapach rowerowej podróży dookoła świata. Kobiety jako prelegentki co roku uświetniają naszą galę, i to zarówno w części konkursowej (zdobywając nagrody za najciekawsze relacje), jak i festiwalowej.
Dlatego we wrześniowym numerze „Rowertouru” chciałabym zwrócić szczególną uwagę na dwie dziewczyny, tym razem nie autorki (choć w tym numerze mamy trzy piszące panie), ale bohaterki wywiadów. Obie znacie już z łamów, ponieważ obie są naszymi autorkami. Szybko jednak okazało się, że odbywanie wypraw i wycieczek, a następnie pisanie relacji to dla nich za mało. Marzena Szymańska jeździć na rowerze nauczyła się mając 14 lat, na dobre wsiadła jednak na niego w 2005 roku, będąc już osobą dorosłą. Wcześniej stan zdrowia nie pozwalał jej na większy wysiłek. Najpierw były to wycieczki po okolicy i dłuższe wyprawy z sakwami po Europie. Jednak to, co pokochała najbardziej, to rower szosowy i wielokilometrowe wyprawy na raz, jak na przykład z Warszawy do Wilna i z powrotem. Ma za sobą maratony Bałtyk-Bieszczady Tour, Rajd Rowerowy Dookoła Polski i największe do tej pory wyzwanie, z którym uporała się na medal. Jako trzecia osoba z Polski ukończyła w lipcu tego roku morderczy wyścig Trans Am Bike Race, organizowany od kilku lat w Stanach Zjednoczonych. Pokonała, bez pomocy z zewnątrz, liczącą około 6800 kilometrów trasę, łączącą wybrzeża Pacyfiku i Atlantyku. Marzenę, Wielkopolankę, od lat znam osobiście. To drobna, delikatna dziewczyna o pięknym uśmiechu. Daję głowę, że nikt, kto ją widzi na rowerze, na którym codziennie dojeżdża do pracy, nie pomyśli, że oto spotkał prawdziwą kobietę z żelaza.
W historii szczecinianki, Joanny Ziemak-Lis, również na próżno szukać wspomnień, jak to rodzice lub dziadkowie zabierali małą Asię na pierwsze wycieczki rowerowe i tak już zostało. Joanna, z zawodu prawniczka, wraz z mężem pierwsze rowery kupili dopiero w 2010 roku („Rowertour” miał już wtedy dwa lata!) i turystycznie zwiedzali przede wszystkim okolice Szczecina. Dopóki nie trafili na maraton MTB KaszebeRunda. Tam Joanna połknęła bakcyla. Rower, owszem, ale koniecznie górski i z odrobiną adrenaliny. Czyli maratony. Joanna jednak nie poprzestała na rywalizacji. Uznała, że Szczecin z racji swego położenia doskonale nadaje się do uprawiania kolarstwa górskiego, tyle że nikt w ten sposób jej okolic nie promuje, brakuje szlaków, przewodników, szkoleń dla chcących spróbować tego rodzaju kolarstwa. Dziś, jako współzałożycielka Fundacji Szczecin Trails, przekonuje i edukuje w terenie mieszkańców północnej Polski, że nie trzeba jechać na drugi koniec kraju, w „prawdziwe” góry, aby poszaleć na single trackach. Wystarczy przyjechać do Szczecina. Co i Wam gorąco polecam. 
Marzena i Joanna, kolarka szosowa i pasjonatka kolarstwa górskiego. Dwie kobiety, które nie boją się marzyć.
Zapraszam do lektury
 
Izabela Dachtera-Walędziak
redaktor naczelna