okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2018 >> Poniemiecke chwasty w ogródku

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Dolny Śląsk: Jelenia Góra i okolice


Poniemiecke chwasty w ogródku

Justyna Dzik-Wykrętowicz
Trasa rowerowa pomiędzy Jelenią Górą a Janowicami Wielkimi
– Tam zaczynacie? No to sobie zobaczycie, jak wygląda Polska B – opowiada nam znajomy mieszkający we Wrocławiu. 
– Jak Polacy dostali tam dom po Niemcu, to już go tak zostawili, nikt tego nigdy nie odnawiał. Same ruiny tam stoją. To jest miasto upadłe. Lepiej jedźcie do Bolesławca. 
 
Zaczynamy w Legnicy.
Wojciech Mann opowiadał wiele lat temu (a Filip Springer wspomniał o tym w swojej książce „Miasto Archipelag”), że nie podaje się tutaj już pierogów ruskich, tylko legnickie. W czasach komuny Legnica była nazywana Małą Moskwą, bo stacjonowały tu wojska radzieckie. Całe centrum miasta było wyłączone spod polskiej jurysdykcji.
Rozglądamy się po rynku, fotografujemy kamienice i kościół. Patrzymy na to, co zostało po tzw. ogniach zwycięstwa, które po wypędzeniu niemieckiej armii były wzniecone na Starym Mieście. Przez Rosjan albo szabrowników.
Zostajemy dostrzeżeni już po pięciu minutach. – Proszę wziąć flagi – zaprasza sympatyczny legniczanin, wtykając w nasze sakwy małe chorągiewki. – Dziś mamy rajd rowerowy z okazji Dnia Flagi. I w ogóle proszę się jeszcze rozejrzeć po rynku, jest tu kilka pomników. 
Jeden z nich przypomina mi popularny program kabaretowy, bo to globus, na którym znajduje się tylko Legnica. Od razu udajemy się na poszukiwanie globusa. Niestety do rajdu rowerowego nie dołączymy, nawet mimo tego, że za godzinę mają zacząć serwować grochówkę. Nasz cel znajduje się dużo bardziej na południe, w Rudawach Janowickich. Tam leży Miedzianka – miasto, którego już nie ma.
Kierujemy się ulicą Andersa, która jest pełna starych kamienic, i wyjeżdżamy na trasę do Złotoryi. Pedałujemy wzdłuż płotu, wyznaczającego granice huty miedzi. To jeden z ostatnich przemysłowych akcentów na naszej drodze. Dalej jest już tylko złoty rzepak i góry. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Daniel Wykrętowicz