okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2018 >> Po prostu palce lizać!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Podlasie


Po prostu palce lizać!

Marek Kałka
Przeprawa kładką przez narwiańskie rozlewiska
To miała być nadmorska rodzinna wyprawa rowerowa. Łut szczęścia sprawił, 
że trafiliśmy na magiczne Podlasie. I było bardzo pysznie!
 
Bladym świtem ruszamy na pierwsze rodzinne, rowerowe wakacje. Po kilku godzinach jazdy samochodem zatrzymujemy się przy Świętej Górze Grabarce, do której od stuleci podążają prawosławni pielgrzymi. Grabarka ma dla nich takie znaczenie, jak Częstochowa dla katolików. Ze swej cudowności zasłynęła w 1710 roku, kiedy na Podlasiu szalała epidemia cholery. Legenda mówi o starcu, który we śnie miał objawienie, że ratunek przed chorobą można znaleźć na pobliskim wzgórzu. Wierni poszli za głosem, przynosząc ze sobą krzyże. Z modlitwą obmywali się i pili wodę ze źródełka. Według archiwalnych kronik, ratunek od choroby znalazło wówczas około 10 tysięcy ludzi. Na nas najbardziej niesamowite wrażenie robią tysiące krzyży wotywnych, przynoszonych i ustawianych przez wiernych wokół niewielkiej cerkwi na wzgórzu w różnych intencjach.
Po południu docieramy do Hajnówki. Po dłuższym odpoczynku ruszamy na rowerach w stronę Sioła Budy na pierwszą podlaską ucztę. Trasa szutrowa, jedzie się lekko i przyjemnie. W końcu jesteśmy w Puszczy Białowieskiej. Kilkanaście kilometrów drogi mija nam bardzo przyjemnie, tylko stosy wyciętych drzew psują nam trochę widok. Docieramy do Sioła Budy, gdzie w niewielkiej, przytulonej do puszczy Karczmie Osocznika każdy z nas chce spróbować specjałów, jakie oferuje nam Podlasie. Na dzień dobry zamawiamy kiszkę, kołduny, kartacze i wareniki. Jedzenie sprawia nam tym większą, bo nieoczekiwaną przyjemność. Po prostu palce lizać. Oczywiście po pierwszych kęsach swoich dań zaczynamy podjadać sobie nawzajem, bo tylko w taki sposób mamy możliwość chociaż spróbować wszystkich potraw. Najedzeni, w doskonałych humorach, zwiedzamy jeszcze miniskansen i wracamy do Hajnówki.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 

 



Zdjęcie: Marek Kałka
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164