okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2018 >> Men ucztą dla zmysłów

poradniki

Nie kuś złodzieja!

Stopień wykrywalności skradzionych rowerów jest niestety niski. Gdy nasz jednoślad zniknie, szanse na jego odzyskanie są raczej marne.... »

Na szlaku >> Niemcy - Frankonia


Men ucztą dla zmysłów

Szymon Nitka
Fragment doliny Menu z lotu ptaka. Tę część dolnego biegu nazywa się Frankonią „winną” ze względu na liczne uprawy winorośli
Pytany przez znajomych o opinię na temat nadrzecznych tras rowerowych, niejednokrotnie odpowiadałem, że „świetnie”, „polecam”, „wyśmienity pomysł”, ale z zastrzeżeniem, że „nie za długo”, „na weekend idealna”. Bo potem to będzie nudno, bo mało będzie się działo, bo w kółko to samo... Po wizycie nad Menem w niemieckiej Frankonii już tak nie powiem.
 
Zaczęliśmy niezwyczajnie – na miejsce startu odbyliśmy aż trzynastogodzinną podróż sześcioma pociągami. W Polsce tak złożona podróż koleją oznaczałaby najprawdopodobniej cały dzień walki z niewygodnym kolejowym taborem, a czasem też z jego nieprzyjaznym personelem. Tymczasem przejazd koleją przez Niemcy był dla nas już leniwym wstępem do majowego urlopu. Dowodem niech będzie fakt, że przesiadając się w Niemczech, ani razu nie zdjęliśmy sakw – każdy z pięciu regionalnych pociągów wiozących nas do Frankonii posiadał szerokie drzwi wejściowe i dużą przestrzeń rowerową, która pozwalała na wygodny przewóz naszych jednośladów. A w jedynym polskim pociągu, jaki wiózł nas tego dnia z Gdańska do Frankfurtu nad Odrą, zapowiadanego przedziału rowerowego zabrakło, czym Intercity zafundowało nam i pozostałym rowerzystom pięć godzin heroicznej walki w obronie przedsionka ostatniego wagonu, zastawionego przez rowery.
We Frankonii w niedzielny poranek przywitali nas mieszkańcy Bayreuth, przechadzający się po ulicach miasta przebrani w fantazyjne, barokowe stroje. Jedną z takich par spotkaliśmy we wnętrzu absolutnie niezwykłej Opery Margrabiów, jednomyślnie stwierdzając, że nie ma innego miejsca, gdzie te piękne kostiumy pasowałyby bardziej. Opera w Bayreuth jest perłą barokowej architektury teatralnej i najbardziej niezwykłym obiektem na trasie. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Szymon Nitka