okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2018 >> Men ucztą dla zmysłów

nowości

SPD klasycznie

Ci, którym nie w smak sportowe, plastikowe i ekstrawaganckie modele, znajdą w ofercie włoskiego producenta prawdziwą perełkę, jeśli... »

Minimalistyczny i dynamometryczny

Klucze dynamometryczne zwykle są na tyle duże, że nie da się ich zabrać ze sobą w podróż. Niemiecka marka Topeak znalazła jednak na to... »

Truskaweczka

Polska marka Martombike zaprezentowała w kolekcji na 2019 rok damską, bardzo dopasowaną koszulkę kolarską z delikatnym, ale wyraźnym... »

Elektroniczna dwunastka „Campy”

Campagnolo – włoski producent osprzętu do rowerów szosowych wprowadza w końcu elektroniczny wariant swojej topowej, 12-rzędowej... »

Siodełko dedykowane

Rozbawił mnie jeden z producentów siodełek rowerowych – znana i szanowana marka San Marco, która zaprezentowała siodełko... »

Panzerna wkładka

Na polskim rynku pojawiła się właśnie hiszpańska marka Panzer, specjalizująca się w produkcji elastycznych wkładek do opon. Produkt... »

poradniki

Świadoma jazda

Obok lampki i dzwonka to najczęściej montowany element na kierownicy roweru. Wskaże prędkość, przejechany dystans i niekiedy nawet drogę do... »

Jak efektywnie wykorzystać wspomaganie

Pamiętamy, jak to było, gdy uczyliśmy się jazdy na rowerze. Jedni wcześniej, inni później, ale wszyscy zaczynaliśmy z podobnymi... »

Na szlaku >> Niemcy - Frankonia


Men ucztą dla zmysłów

Szymon Nitka
Fragment doliny Menu z lotu ptaka. Tę część dolnego biegu nazywa się Frankonią „winną” ze względu na liczne uprawy winorośli
Pytany przez znajomych o opinię na temat nadrzecznych tras rowerowych, niejednokrotnie odpowiadałem, że „świetnie”, „polecam”, „wyśmienity pomysł”, ale z zastrzeżeniem, że „nie za długo”, „na weekend idealna”. Bo potem to będzie nudno, bo mało będzie się działo, bo w kółko to samo... Po wizycie nad Menem w niemieckiej Frankonii już tak nie powiem.
 
Zaczęliśmy niezwyczajnie – na miejsce startu odbyliśmy aż trzynastogodzinną podróż sześcioma pociągami. W Polsce tak złożona podróż koleją oznaczałaby najprawdopodobniej cały dzień walki z niewygodnym kolejowym taborem, a czasem też z jego nieprzyjaznym personelem. Tymczasem przejazd koleją przez Niemcy był dla nas już leniwym wstępem do majowego urlopu. Dowodem niech będzie fakt, że przesiadając się w Niemczech, ani razu nie zdjęliśmy sakw – każdy z pięciu regionalnych pociągów wiozących nas do Frankonii posiadał szerokie drzwi wejściowe i dużą przestrzeń rowerową, która pozwalała na wygodny przewóz naszych jednośladów. A w jedynym polskim pociągu, jaki wiózł nas tego dnia z Gdańska do Frankfurtu nad Odrą, zapowiadanego przedziału rowerowego zabrakło, czym Intercity zafundowało nam i pozostałym rowerzystom pięć godzin heroicznej walki w obronie przedsionka ostatniego wagonu, zastawionego przez rowery.
We Frankonii w niedzielny poranek przywitali nas mieszkańcy Bayreuth, przechadzający się po ulicach miasta przebrani w fantazyjne, barokowe stroje. Jedną z takich par spotkaliśmy we wnętrzu absolutnie niezwykłej Opery Margrabiów, jednomyślnie stwierdzając, że nie ma innego miejsca, gdzie te piękne kostiumy pasowałyby bardziej. Opera w Bayreuth jest perłą barokowej architektury teatralnej i najbardziej niezwykłym obiektem na trasie. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Szymon Nitka