okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2018 >> Wrogowie cyklizmu

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> dlaczego rowerzyści nie są lubiani?


Wrogowie cyklizmu

Piotr Ejsmont
Kolizja pieszego z rowerzystą
Od ponad 100 lat rowerzyści obarczani są wszystkimi grzechami tego świata. Czy słusznie i dlaczego? Znany poeta Antoni Słonimski użył kiedyś stwierdzenia, które ustawiło cyklistów na przegranej pozycji. W dyskusjach na temat tego, kto jest winien niedogodnościom tego świata, często wskazywano na Żydów i masonów. Słonimski natychmiast ironicznie dodawał do nich cyklistów.
 
Od razu padało pytanie: ale dlaczego cykliści? A dlaczego Żydzi i masoni? – odpowiadał pytaniem poeta, wykazując bezsens tych uogólnień. Niestety, byli i są tacy, którzy nie pojęli tej ironii i do dziś cyklistów traktują jak panoszącą się zarazę. Ich krytyka wynika przede wszystkim ze społecznej roli roweru. 
Już w 1892 roku francuski dziennikarz Pierre Giffard zauważył, że bicykl jest nie tylko narzędziem sportu, ale też dobrem społecznym. Pierwszymi jego użytkownikami byli: monarchowie, przedsiębiorcy, oficerowie, prawnicy, arystokracja. Reszta społeczeństwa spoglądała na jazdę rowerem jak na wybryk bogaczy, którym z dobrobytu w głowach się pomieszało. 
W 1899 roku angielska margrabina Harberton zajechała na jednośladzie do pewnego hotelu w pobliżu Londynu, gdzie chciała zjeść śniadanie. Właścicielka hotelu krytycznie oceniła dziwny, rowerowy strój cyklistki oraz jej wehikuł i kategorycznie odmówiła gościny. Nie pomogło powoływanie się na znajomości ani wymienianie szlacheckich tytułów. Głodna hrabina odjechała z pustym żołądkiem. Z powodu urażonej dumy podała właścicielkę do sądu, ale ten nie przyznał jej racji. Werdykt spotkał się z szeroką akceptacją społeczną. 
W 1900 roku polscy emigranci w Nowym Jorku założyli Polski Klub Cyklistów. Wśród jego pomysłodawców byli muzycy, artyści, malarze. Prezes klubu przyznał, że na początku „wszystkie nieprzyjazne towarzystwa, czyli ci, co nienawidzą inteligencji, przepowiadali nam upadek”. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: J. Seray „Deux Roues”, Ed. du Rouergue