okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2018 >> O, znowu jedzie dziadek!

nowości

Widelec na opak

RST powraca do produkcji amortyzatorów typu upside-down, w których golenie dolne wsuwają się w górne. Jest to rozwiązanie,... »

Bikepacking z Crosso

Na razie ostrożnie, ale marka Crosso pojawia się w światku bikepackersów za sprawą kolekcji Zipper, na którą jak do tej pory... »

Extrawheel nowej generacji

Extrawheel to znana nie tylko polskim podróżnikom rowerowym nasza rodzima firma oferująca unikalną, jednokołową przyczepkę rowerową. Od... »

Powrót kosmitów

Topeak zaprezentował kolejne wcielenie swojego najbardziej wszechstronnego multitoola. ALiEN™ S (ang. obcy) posiada aż 31 funkcji, więc... »

Bycze manetki

Shimano Metrea, czyli topowa grupa osprzętu przeznaczona dla cyklistów miejskich i cykloturystów ma w swojej kolekcji wiele ciekawych... »

poradniki

Nie trać głowy

Niespełna trzy centymetry. Taką w przybliżeniu mają grubość ścianki większości rowerowych kasków. Tak niewiele i aż tyle chroni... »

Styl życia >> Godzisław Wolicki


O, znowu jedzie dziadek!

Z Godzisławem Wolickim, najstarszym zawodnikiem startującym w zawodach MTB, rozmawia Jakub Terakowski
Miękinia koło Wrocławia, 2018, start wyścigu
Wprawdzie dżentelmeni o wieku nie rozmawiają, ale – proszę mi wybaczyć – ile Pan ma lat?
– Siedemdziesiąt cztery. Jestem najstarszym zawodnikiem startującym w zawodach MTB. Tylko dwukrotnie spotkałem tam kolarzy powyżej siedemdziesiątki, lecz i tak młodszych ode mnie. Regulamin zawodów MTB w ogóle nie przewiduje tej kategorii wiekowej, chociaż ostatnio Maciej Grabek (organizator cyklu MTB Bike Maraton) zapowiedział wprowadzenie grupy 70+. Przez całe życie byłem bardzo aktywny fizycznie i nadal jestem. Uprawiam narciarstwo, windsurfing, jeżdżę na nartach wodnych, gram w tenisa, ale rower pochłania mnie dopiero od czterech lat.

Dlaczego zaczął Pan tak późno?
– Bo wśród moich znajomych z kortu tenisowego nikogo nie interesują dwa kółka. Namówił mnie dopiero mój syn Przemysław, który od dawna startuje w zawodach. Stwierdził, że dam sobie radę, kupił mi rower, odzież i zabrał na trening. Był i jest moim przewodnikiem oraz... sponsorem; pokrywa koszty moich wyjazdów i startów. Zawdzięczam mu wszystkie sukcesy. Teraz często startujemy razem, ale prawdziwą sensację zrobiliśmy, gdy w szranki stanął z nami mój 14-letni wnuk. Trzy pokolenia na trasie – to dopiero wyczyn! Wnuk często też mi kibicuje. Ostatnio, chociaż czułem się już jak „dętka”, dzięki jego dopingowi, na ostatnim kilometrze wyprzedziłem jeszcze czterech zawodników. Przecież nie mogłem zawieść wnuka. Za taki doping nie zdyskwalifikowałaby mnie żadna komisja (śmiech). Zainspirował mnie też Piotr Kurek, współpracownik Waszej redakcji, który na rowerze przyjeżdża na kort. Lubię ruch, wysiłek mnie regeneruje. Ruch, nawet w tym wieku, buduje organizm, opóźnia starzenie, służy zdrowiu i psychice. Doskonale wpływa na moje samopoczucie świadomość, że jestem przykładem dla innych, nawet znacznie młodszych ode mnie. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Archiwum Godzisława Wolickiego