okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2 (12)/2009 >> Raz górka, raz dołek, czyli trening przed sezonem

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na rozgrzewkę >> Park Krajobrazowy Wzniesień Łódzkich


Raz górka, raz dołek, czyli trening przed sezonem

Piotr Kolenda
Park Krajobrazowy Wzniesień Łódzkich… Jestem od niego uzależniony

Wycieczkę po jednym z najpopularniejszych łódzkich szlaków kolarskich, który zaczyna i kończy się u zbiegu ulic Wycieczkowej i Warszawskiej, zaledwie trzy kilometry od mojego domu, rozpoczynam od porządnego kolarskiego śniadania, czyli porcji spaghetti.

Do bidonu wlewam miksturę sporządzoną z: mleka, bananów, miodu i muesli i jadę do zbiegu ulic Wycieczkowej i Warszawskiej. Do tego miejsca można dojechać drogami rowerowymi z Julianowa, ulicą Warszawską lub z okolic miasteczka akademickiego Uniwersytetu Łódzkiego (Strykowska – Wycieczkowa). Jadę na północ, w dół Wycieczkowej, przejeżdżam nad przepustem, w którym płynie mająca niedaleko stąd swoje źródło Bzura, i osiągam granicę Lasu Łagiewnickiego, mijając po prawej stronie parking samochodowy, od którego teoretycznie ruch samochodów na ulicy jest ograniczony do karetek, autobusów, taksówek i oczywiście rowerów. Wycieczkowa kończy się skrzyżowaniem w kształcie litery T. Przed skrzyżowaniem, po prawej stronie w lesie, na chwilę zatrzymuję się przy dwóch zabytkowych kapliczkach. Starsza z nich (św. Antoniego) została zbudowana w 1676 roku. Pierwotnie stała w miejscu, gdzie na początku XVIII wieku wybudowano kościół. Przeniesiono ją do lasu nad źródło (nieopodal przepływa rzeczka Łagiewniczanka). Obok niej w 1730 roku dobudowano drugą kapliczkę (św. Rocha i Sebastiana). W ich wnętrzach znajdują się zabytkowe ołtarze, a w wodę (smaczną) z głębinowej studni zaopatruje się wielu mieszkańców miasta.
Wracam do skrzyżowania, skręcam w prawo (ulicę Okólną) i jadę na wschód do granicy lasu i dawnej wsi Modrzew (obecnie w granicach miasta). Tam na rozwidleniu, przy pętli autobusu numer 66, skręcam lekko w lewo i wspinam się na pierwsze poważniejsze wzniesienie. Po dość szybkiej wspinaczce jestem nareszcie rozgrzany (wszak zima!) i zjeżdżam w dół, lekko hamując, gdyż drogowcy przygotowali tu niespodziankę w postaci betonowych płyt zaczynających się tuż za zakrętem. Zimowe opony założone dwa miesiące temu łagodzą częściowo nierówności, a po 600 metrach z ulgą wjeżdżam na polną (lekko zmrożoną) drogę.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”



Zdjęcie: Piotr Kolenda