okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2018 >> Szlachetne zdrowie!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na finiszu


Szlachetne zdrowie!

Sławomir Bajew
 
Nie wyobrażam sobie życia bez możliwości jazdy na rowerze, dlatego też wybaczcie to mało wakacyjne skojarzenie, ale mam nadzieję, że po raju będzie można poruszać się na dwóch kółkach i że to będą dwa kółka rowerowe. Gdyby była potrzebna tego rodzaju deklaracja, składam ją już teraz – na rzecz możliwości jazdy rajskim rowerem, rezygnuję z hurys! Pewnie to sprawka wieku, ale coraz częściej myślę, czy wystarczająco dobrze wykorzystuję swój czas i możliwości. Przepraszam. Nie wybaczajcie. Przecież to jak najbardziej wakacyjne skojarzenie: wakacje, leniwiej płynący czas, wolność, raj! 
Póki wszystko w ciele działało jak w zegarku, tak że nawet nie zauważałem, iż coś takiego jak organizm jest do mojej dyspozycji, wszystko było pięknie w porządku: plany, wyjazdy, wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy... Ech! Aż tu nagle tu i tam strzyknie, zaboli, rwie, przydusi. Ciągłe doświadczanie przemijalności rowerowej drogi ma się nijak do zaakceptowania przemijalności w ogóle. 
Søren Kierkegaard napisał, że człowiek w pierwszej połowie życia tęskni za drugą połową, a w drugiej żałuje tego, co nawywijał w pierwszej. Coś jest na rzeczy, prawda? Zdarzało się jechać i myśleć o końcu podróży, o osiągnięciu celu, co skutecznie odcinało od chłonięcia tego, co działo się tu i teraz. Potem, już u celu pojawiały się wyrzuty, że mało uważnie pokonałem drogę. Tak było w czasach (powiem wprost) 100-procentowej dyspozycji fizycznej. Teraz, kiedy w ciele strzyka i rzęzi, strzela i pyka, tempo podróży wreszcie bardziej sprzyja uważnemu kontemplowaniu mijanego. Myślę, że to właśnie tak jest wymyślone. Najpierw pędzisz, bo masz tyle przerzutek do dyspozycji, a potem, gdy jedna po drugiej ulegają dewastacji, cieszysz się z tej najsłabszej, która została ci do wykorzystania. Cieszysz się, że w ogóle możesz się poruszać. Aż przychodzi czas, kiedy odnosisz kontuzję tak mocną, że o jeździe na rowerze możesz zapomnieć. Leżysz, patrzysz w sufit, cierpisz, myślisz, że świat się skończył, nie wyobrażasz sobie życia bez roweru, bez aktywności. Poddajesz się czarnym myślom. Tracisz siebie w smutku i beznadziei. A przecież wszystko jest po coś. Może właśnie teraz jest czas, by wreszcie wydobyć ze swojej pamięci to, co mijałeś tam i wtedy. Krajobrazy, ludzi i ich domy. Przypomnieć sobie uśmiechnięte i zdziwione twarze, gdy dowiedzieli się, że przyjechałeś aż stamtąd. Powyciągać i ożywić zapachy wilgotnej trawy nad jeziorem, rzecznego mułu, leśnego mokradła. A te kolory zachodu słońca pamiętasz? 
Są rzeczy, które trudno wyrazić słowami. Nic nie opisze tego, co przeżywasz po osiągnięciu szczytu, przełęczy, kiedy sycisz wzrok, duszę widokiem na doliny i sąsiednie szczyty. Może teraz jest czas, by zrozumieć, że życie dzieje się wtedy, kiedy tych małych radości doświadczamy, kiedy je zauważamy. Więc kiedy już w końcu ból odpuści – skorzystaj z szansy podróżowania wolniej i uważniej. Szlachetne zdrowie! 
 
Sławomir Bajew – dziennikarz Radia Poznań, prowadzi Listę Przebojów i pasmo południowe, jest autorem popularnych kalamburów. Słynie z tego, że do pracy bez względu na pogodę dojeżdża rowerem. Na łamach „Rowertouru” publikuje od pierwszego numeru.
 

 



 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164