okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2018 >> Jazda z prądem

nowości

Kierownica na wypasie

Controltech to najwyższa półka wśród producentów części rowerowych, marka specjalizująca się w produkcji kierownic,... »

Spokojna głowa (rodzica)

W ofercie niemieckiej marki Uvex znajdziecie wiele ciekawych kasków, ale naszą uwagę zwrócił model Quatro Junior – kask o... »

Angi zadzwoni

Od kwietnia 2018 roku w każdym nowym samochodzie sprzedawanym w Unii Europejskiej obowiązkowo musi być zamontowany system eCall, który w... »

Koszulka z bąbelkami?

Uniwersalny podkoszulek średniej grubości, który zapewnia ciepło i doskonale odprowadza wilgoć, zapewne nie znalazłby miejsca na łamach... »

Licznik inaczej

Cat-eye zaprezentował zwykły, bezprzewodowy licznik, za to w niezwykłej formie. Licznik jest zintegrowany z uchwytem, zajmuje mało miejsca,... »

Pompka nożna

Stalowe konstrukcje do pompowania opon, które królowały na bazarach w latach 90., widuje się coraz rzadziej, ale SKS uważa, że... »

poradniki

Jak je wyprostować

Z pewnością nieraz zastanawialiście się, dlaczego koła w Waszych jednośladach się krzywią i czy da się je wyprostować w warunkach... »

Po zmroku

Choć używamy ich przez cały rok, to właśnie w okresie jesienno-zimowym mają do wykonania największą robotę. Lampki rowerowe prowadzą nas... »

Rower w mieście >> blaski i cienie cykloelektromobilności


Jazda z prądem

Marek Rokita
Rowery elektryczne są z wyglądu coraz podobniejsze do tradycyjnych. W tłumie można je przeoczyć
Jedni uważają go za rower przyszłości, który poszerza możliwości i czyni świat piękniejszym dla każdego. Inni twierdzą, że to forma zdegenerowana, która sprzeniewierza się samej idei roweru jako pojazdu napędzanego siłą ludzkich mięśni. Rowery elektryczne dzielą cyklistów, ale jedno pozostaje bezdyskusyjne – jest ich coraz więcej, a to dopiero początek.
 
Czy jesteśmy przygotowani na inwazję cykloelektromobilności? Czy zdajemy sobie sprawę z korzyści i zagrożeń? Czy nasze prawo i infrastruktura są przygotowane na rosnącą liczbę elektryków na drogach? Zarówno piewcy e-bike’ów, jak i ich krytycy często posługują się stereotypami. Ogólnie można powiedzieć, że pierwsi nie widzą minusów i nie dostrzegają zagrożeń, natomiast drudzy zwykle albo myślą kategoriami wysportowanego trzydziestolatka, który nigdy nie będzie stary lub chory, albo w ogóle nie rozumieją, czym rower elektryczny jest.
W Polsce rower elektryczny to wciąż rzadkość i może właśnie dlatego sporo osób sądzi, że jest to coś w rodzaju motoroweru z pedałami. Że można nim jeździć, w ogóle nie poruszając nogami. Tymczasem nie wystarczy wyposażyć pojazd w pedały, by mógł zostać uznany za rower. Napęd elektryczny w e-bike’u potęguje siłę mięśni, lecz kręcić wciąż trzeba. W większości modeli siłę wspomagania można regulować. Od 2011 roku w ustawie Prawo o ruchu drogowym pojawił się zapis definiujący rower jako „pojazd o szerokości nieprzekraczającej 0,9 m poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem, [który] może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny”. Bardzo istotne jest to, że ściśle określone są parametry silnika. Napięcie prądu zasilającego nie może być zatem wyższe niż 48 V, a znamionowa moc ciągła nie większa niż 250 W. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Marek Rokita