okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 7/2018 >> Kobieta na bambusowym rowerze

nowości

Korkowe hamulce

Wiedzieliście, że do karbonowych obręczy można zastosować korkowe klocki hamulcowe? Właśnie takie okładziny proponuje Bontrager pod nazwą... »

Adapter Crosso

W korespondencji przychodzącej do redakcji często powtarza się pytanie o to, jak zamocować sakwy Crosso do bagażników o konstrukcji... »

Kask Robin Hooda

Znany i ceniony kask Roam firmy Met doczekał się nowej, limitowanej wersji kolorystycznej: Sherwood. To właśnie odcienie zieleni, występujące w... »

Kosmetyki na zakręty

Aż 36 agrafek musieli pokonać kolarze startujący w Giro d'Italia, by wspiąć się na słynne Cima Coppi. Dwóch z nich: Alberto Contador i... »

Koszulka lekko dopasowana

Kolory rzucające się w oczy, materiał najwyższej jakości, krój lekko dopasowany. Kto powiedział, że koszulki opracowane z myślą o... »

Trójkołowy składak

Osoby mające trudności z poruszaniem się na dwukołowym rowerze, które jednak nie chcą rezygnować z aktywności, mogą mieć spory... »

poradniki

Na jesienno-zimową pluchę

Pęd chłodnego powietrza dodatkowo potęguje uczucie przenikającego ciało zimna. Wie o tym każdy, kto choć raz zasmakował przejażdżki w zimne... »

Korespondencja >> Iran


Kobieta na bambusowym rowerze

Dorota Chojnowska
Jedna z ulic świętego miasta Kom
Przygodą jest nie tylko podróż, ale również przygotowania do niej. Szczególnie, jeśli ich celem jest zbudowanie roweru z bambusa i wyprawa do Iranu.
 
To miał być zwykły miejski rower, którym chciałam szpanować na ulicach Warszawy. Miał mieć słodki koszyczek wyplatany kwiatuszkami i bambusową ramę. Podobne zobaczyłam w Gruzji. Przed moim hostelem zaparkowały swoje bambusowe rowery dwie dziewczyny z Londynu. Dojechały na nich do Sydney. Dla mnie taka podróż wydała się co najmniej nierealna, bo choć trochę jeździłam po świecie, na rowerze nigdy nie przekroczyłam granic stolicy.
Dwa lata później znalazłam się w martwym punkcie. Gdzie się nie obróciłam, uderzałam głową w mur. „Potrzebuję czegoś, co mnie stąd zabierze” – powtarzałam jak mantrę. I wtedy przypomniały mi się bambusowe rowery. Reszta poszła jak z płatka. Znajomy skontaktował mnie z Jarkiem Baranowskim z Carbon Project, a Jarek zaprosił na spotkanie.
– Oglądaliśmy Twój blog – powiedział. – Pewnie chcesz zbudować rower na kolejną wyprawę.
Obok Jarka stało jeszcze dwóch dobrze zbudowanych wyjadaczy szos, którzy wycisnęli tysiące kilometrów. Co ja miałam im powiedzieć? 
– Jeszcze nie mam konkretnych planów...
– To zaprojektujemy Ci rower mtb. 
Jarek chwycił serwetkę i niczym Churchill na pamiętnej kolacji ze Stalinem, zaczął kreślić ramę. 
– To jest Twoja lista zakupów – powiedział, wręczając swoje dzieło. – Teraz jedź do hurtowni bambusów i przywieź tyczki. 
Wkrótce zaczęłam budowę.
Moim życiem rządzi matematyka! Najpierw zrozumiałam, że lubię dodawać do siebie tyczki bambusowe, których suma powoli nabierała formy wymarzonego, bambusowego roweru. Pewnego dnia zrozumiałam, że do mojego działania trzeba dodać kolejne marzenie – Iran. Zawsze chciałam go zobaczyć. Natychmiast zapytałam wujka Google’a, czy kobiety mogą tam jeździć na rowerach. Mogą, o ile są przyzwoicie ubrane – odpowiedział. Czyli wszystko jasne, już wiedziałam, dokąd pojadę!
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Dorota Chojnowska