okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 7/2018 >> Z wiatrem i pod wiatr

nowości

Korkowe hamulce

Wiedzieliście, że do karbonowych obręczy można zastosować korkowe klocki hamulcowe? Właśnie takie okładziny proponuje Bontrager pod nazwą... »

Adapter Crosso

W korespondencji przychodzącej do redakcji często powtarza się pytanie o to, jak zamocować sakwy Crosso do bagażników o konstrukcji... »

Kask Robin Hooda

Znany i ceniony kask Roam firmy Met doczekał się nowej, limitowanej wersji kolorystycznej: Sherwood. To właśnie odcienie zieleni, występujące w... »

Kosmetyki na zakręty

Aż 36 agrafek musieli pokonać kolarze startujący w Giro d'Italia, by wspiąć się na słynne Cima Coppi. Dwóch z nich: Alberto Contador i... »

Koszulka lekko dopasowana

Kolory rzucające się w oczy, materiał najwyższej jakości, krój lekko dopasowany. Kto powiedział, że koszulki opracowane z myślą o... »

Trójkołowy składak

Osoby mające trudności z poruszaniem się na dwukołowym rowerze, które jednak nie chcą rezygnować z aktywności, mogą mieć spory... »

poradniki

Na jesienno-zimową pluchę

Pęd chłodnego powietrza dodatkowo potęguje uczucie przenikającego ciało zimna. Wie o tym każdy, kto choć raz zasmakował przejażdżki w zimne... »

Na finiszu


Z wiatrem i pod wiatr

Sławomir Bajew
 
Zieleń, słońce i wiatr. Sielanka? Niekoniecznie! O ile kolor zielony przeważnie wpływa pozytywnie na nasze samopoczucie (no chyba, że zzielenieliśmy ze złości albo nieoczekiwanie zzieleniały nam zęby), to już ze słońcem i wiatrem bywa bardzo różnie. Słońce niesie radość, jasność i pogodę. Prawda. Pogodę ducha też. Bywa jednak przeklinane, gdy podnosi temperaturę powietrza za bardzo. A u nas często jest za bardzo. Za gorąco. Za zimno (to też wina słońca, a raczej jego braku). Słońce wali po oczach, przypieka, smaży, bywa kłujące i paraliżuje. Ma również inne grzechy, na które dzisiaj spuszczam zasłonę milczenia. 
To samo z wiatrem. Jak pedałuję z wiatrem, to radość, miłość i brawa na stojąco, bo jedzie się szybciej i bezboleśniej. Jak tylko dmuchnie z boczku, a już nie daj Boże w twarz, włącza się gderacz nasz powszedni. Sam nim jestem, więc wiem. Zwłaszcza wietrznym jestem gderaczem. Słonecznym jakoś mniej. Cóż jednak począć? Zieleń, słońce i wiatr towarzyszą nam od wielu już dni. I niech tak będzie. Godzę się z tym, że jadę do pracy lub z pracy w jedną stronę zgodnie z wiatrem ramię w ramię, a w drugą pod wiatr. Rzadko dopada mnie wietrzny zboczek. Przyjąłem dzielnie prawo przyrody do decydowania o kierunku wiatru i sile słońca. I jeżdżę sobie na rowerku do pracy przez mniej lub bardziej zielone rejony. I mijam takich jak ja, dojeżdżających do prac i swoich zajęć na bicyklach właśnie. Zieleń, słońce i wiatr mają (zauważam) wielki wpływ na gęstość rowerowego ruchu. I cóż coraz częściej widzę? Wypisanego na twarzach i w ruchach cyklistów ducha rywalizacji. Czasem mam wrażenie, jakbym na trasie jakiegoś wyścigu się znalazł. Syndrom ścigania na bank wkroczył na rowerowe szlaki wprost z ulic i dróg samochodowych. Wszak wiadomo powszechnie i to nie od dzisiaj, że cierpią na ów syndrom przede wszystkim kierowcy (mówią, że w Polsce zwłaszcza, lecz podchodzę do tego stwierdzenia z rezerwą; moim zdaniem to bardziej ludzkie niż polskie). 
Zdumiewa mnie to śmiganie. Jadę sobie z nóżki na nóżkę niespiesznie i widzę przede mną sylwetę rowerzysty, tak samo jak ja podążającego leniwie w swoim kierunku (akurat na tym odcinku też moim). I gdy tak sobie jedziemy, ja zrazu trochę szybciej, ale bez intencji, on trochę wolniej, pewnie też bezintencjonalnie zaczynam się doń zbliżać i im bliżej jestem, tym bardziej on przyspiesza. Może przypadek. Może przypomniał sobie, że zostawił włączone żelazko albo przypala mu się grochówka. Ale oto inny rowerzysta, innego dnia i to samo. A dzisiaj znowu wtargnąłem pod sznur braci rowerzystów, którzy w przeciwnym do mojej jazdy kierunku jechali z taką prędkością, że niech się tu łowcy głów kolarskich zjawią, by wyselekcjonować ścigacze talenty. A słońce jeszcze grzać mocno nie zaczęło, a wiatr wiał im w plecy, a zielonego nie lubią i szybko muszą koło niego przejechać? A nie wiem, o co chodzi. Strach trochę wychylić się z propozycją, żeby wolniej, bo co to w końcu pana obchodzi, jak kto jeździ. Róbta, co chceta! Czyżby?
 
Sławomir Bajew – dziennikarz Radia Poznań, prowadzi Listę Przebojów i pasmo południowe, jest autorem popularnych kalamburów. Słynie z tego, że do pracy bez względu na pogodę dojeżdża rowerem. Na łamach „Rowertouru” publikuje od pierwszego numeru.