okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 7/2018 >> Z salamandrą w nazwie

nowości

Opona po francusku

Mavic o sakwiarzach nie myśli, ale produkuje dobre opony dla graveli, które z powodzeniem sprawdzą się w turystyce! Yksion Allroad XL to... »

Z bidonem na ścianie?

Gdy po długiej i męczącej podróży wrócisz do domu i zapragniesz schłodzić się którymś z butelkowanych trunków,... »

Towarzysz do przyczepki

Twoje dziecko w przyczepce potrzebuje towarzysza? Qeridoo ma w swojej ofercie miękkiego, pluszowego i zawsze gotowego do drogi przyjaciela! Na... »

1x13

To się musiało wydarzyć! Hiszpańska marka Rotor, znana głównie z produkcji owalnych korb, pokazała sterowany hydraulicznie zestaw... »

Dla najmłodszych

Hamax wprowadził do swojej oferty nowy fotelik! Model Amaze jest nieco tańszy niż topowy Caress, wyposażono go w możliwość odchylania do tyłu... »

Bagażnik od Ortlieba

Gdy czasopisma branżowe zachwycają się ideą bikepackingu, Ortlieb nie zapomina o sakwiarzach! Do sprzedaży trafił wypasiony bagażnik... »

Dahon Vitesse D8

rowertest >> Przeczytaj test Dahon Vitesse D8 »

poradniki

W pogoni za przyczepnością

Amortyzacja w rowerze »

rowerem po parkach narodowych >> Gorczański Park Narodowy


Z salamandrą w nazwie

Krzysztof Grabowski
Szlak rowerowy na Turbacz
„Rowerem po parkach narodowych” to cykl artykułów opisujących wszystkie polskie parki, na które autorzy patrzą z punktu siedzenia siodełka rowerowego. Mi przypadło zadanie przyjrzenia się pod tym kątem salamandrze plamistej, wpisanej w literę G, czyli Gorczańskiemu Parkowi Narodowemu. 
 
Przyznam, że niełatwe było to dla mnie zadanie, zważywszy, że nie jestem „tutejszy” – do granic parku muszę podjechać samochodem 100 kilometrów. Z tego powodu Gorce nie są mi tak bliskie i dobrze znane, jak chociażby Beskid Śląski, Żywiecki czy Mały. Jednocześnie patrząc na liczbę rowerzystów oblegających w weekendy Turbacz, przyglądając się ich zaawansowanym maszynom, ubłoconym kołom i strudzonym twarzom, z pełnym szacunkiem dla nich i jednocześnie pokorą zabrałem się za opis, zdając sobie sprawę, że jest masa wyjadaczy, znających tu każdy zakątek, przez których mogę zostać wypunktowany. GPN jest na szczęście na tyle mały, że wystarczy kilka wycieczek, by poznać go przynajmniej w stopniu dobrym.
Odwiedzenie parku rozpocząłem od... strony internetowej. Zwykle tak się to u mnie zaczyna: wiedza z Internetu i czytanie mapy. Pierwsze źródło, czyli adres gorczanskipark. pl to obszerna skarbnica informacji. Strona jest rozbudowana, zawiera dużo treści i w zasadzie łatwo do nich dotrzeć – ułożone są logicznie. Tu dyrekcję parku można pochwalić. Ale za archaiczny stan techniczny strony – już niekoniecznie. Małe literki (tak tak, zacząłem już na to zwracać uwagę), wciąż używany flash, małe zdjęcia i brak responsywności oraz przyjaznych map terenu i szlaków – to główne jej grzechy. Drugie źródło wiedzy to mapa Compassu. Porównując jedno z poprzednich wydań z aktualnym, od razu rzuca się w oczy zmiana na lepsze w gęstości ścieżek dydaktycznych i przeróżnych szlaków – pieszych, spacerowych, konnych, narciarskich i rowerowych. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Krzysztof Grabowski