okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6/2018 >> Bez wiz do Grodna

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Polska, Litwa, Białoruś


Bez wiz do Grodna

Tomasz Stafiej
Granica polsko-litewska w Berżnikach
Podróżować na rowerze można w różny sposób. Jedni preferują wielodniowe wyprawy z pokaźnymi sakwami, kryjącymi pełen ekwipunek kempingowy. Inni wolą wyjazdy krótsze, z minimalną ilością bagażu i wcześniej zarezerwowanymi noclegami. Ten sposób podróżowania daje swoistą przyjemność jazdy po wszelakich trasach i nawierzchniach, a przy tym jazdy dość szybkiej, lekkim przecież jednośladem.
 
W ramach tej preferowanej przeze mnie koncepcji i uwzględniając ograniczenia urlopowe, z kilkutygodniowym wyprzedzeniem zacząłem przymierzać się do kolejnej wyprawy. Na początku wybór padł na Puszczę Białowieską – kilkakrotnie wcześniej odwiedzaną – tym razem w wariancie wjazdu na jej białoruską część. Starając się zdobyć wiedzę o sposobie pozyskania i kosztach zezwolenia na taki wjazd, doszedłem jednak do wniosku, iż możliwość ruchu bezwizowego dla regionu Grodna, wraz z końcowym odcinkiem Kanału Augustowskiego, wygląda od strony turystycznej znacznie bardziej pociągająco. Co więcej, zauważyłem, że na Białoruś można wjeżdżać dedykowanymi przejściami zarówno na granicy tego kraju z Polską, jak i Litwą, co pozwoliło na wytyczenie trasy przez Polskę i Litwę.
Na wspólny wyjazd namówiłem Zygmunta i Artura, a niedługo później także Wojtka i Renatę – onegdaj przemierzaliśmy wspólnie Islandię z jednym z biur turystyki rowerowej. Kolegialnie zaakceptowany zarys wyprawy polegał na przejeździe pociągiem TLK „Hańcza” do Suwałk i dotarciu już na rowerach pod granicę litewską. Następnego dnia mieliśmy przybyć do Druskienik (drugi nocleg) i wreszcie kolejnego dnia – do Grodna na ostatnie dwa noclegi. Kupiliśmy bilety na „Hańczę” tam i z powrotem i zarezerwowaliśmy noclegi, korzystając z serwisu booking.com. Wybraliśmy noclegi budżetowe, ale o sprawdzonej renomie na podstawie ocen. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Tomasz Stafiej