okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 6/2018 >> Moja wielka letnia przygoda

nowości

Opona po francusku

Mavic o sakwiarzach nie myśli, ale produkuje dobre opony dla graveli, które z powodzeniem sprawdzą się w turystyce! Yksion Allroad XL to... »

Z bidonem na ścianie?

Gdy po długiej i męczącej podróży wrócisz do domu i zapragniesz schłodzić się którymś z butelkowanych trunków,... »

Towarzysz do przyczepki

Twoje dziecko w przyczepce potrzebuje towarzysza? Qeridoo ma w swojej ofercie miękkiego, pluszowego i zawsze gotowego do drogi przyjaciela! Na... »

1x13

To się musiało wydarzyć! Hiszpańska marka Rotor, znana głównie z produkcji owalnych korb, pokazała sterowany hydraulicznie zestaw... »

Dla najmłodszych

Hamax wprowadził do swojej oferty nowy fotelik! Model Amaze jest nieco tańszy niż topowy Caress, wyposażono go w możliwość odchylania do tyłu... »

Bagażnik od Ortlieba

Gdy czasopisma branżowe zachwycają się ideą bikepackingu, Ortlieb nie zapomina o sakwiarzach! Do sprzedaży trafił wypasiony bagażnik... »

Dahon Vitesse D8

rowertest >> Przeczytaj test Dahon Vitesse D8 »

poradniki

W pogoni za przyczepnością

Amortyzacja w rowerze »

Na szlaku >> Litwa, Łotwa, Estonia


Moja wielka letnia przygoda

Cezary Szczepaniuk
Meandry Niemna widziane z wieży widokowej we wsi Merecz, Litwa
Przyszedł wreszcie taki moment w moim życiu, gdy mogłem ruszyć na wielki rowerowy wypad. Chciałem sobie udowodnić, że jestem rasowym rowerzystą, a nie popołudniowym kolarzem. Chciałem zrobić coś w myśl motta: „Rób rzeczy, których się boisz”. Marzyłem, myślałem i planowałem całą wiosnę. W pierwszy dzień ubiegłorocznych wakacji ruszyłem w swoją największą rowerową podróż – przez kraje nadbałtyckie. Patrząc na mapę miejsc w Europie, które do tej pory odwiedziłem, Litwa, Łotwa i Estonia były białą plamą. 
 
Na siodełku usiadłem w piękne, letnie popołudnie. Czułem się świetnie. Czułem, że żyję, że zaczyna się wielka przygoda i będę każdy jej dzień pamiętał przez wiele lat. Później stwierdzę, że się nie myliłem… 
W Suwałkach obieram kierunek wschodni. Uwielbiam Suwalszczyznę, rowerem szusowałem po jej pagórkach już trzykrotnie. Mijam Sejny i przez lasy przekraczam granicę z Litwą. Moją uwagę zwraca rzadsza zabudowa, sieć dróg i brzegi jezior, które wydają się być jakby bardziej dzikie od tych po polskiej stronie. Infrastruktura turystyczna również wydaje się znacznie uboższa, ale akurat to dla mnie atut. Rozbijam namiot nad jeziorem, posilam się ryżem z tuńczykiem zrobionym na maszynce gazowej i rozkoszuję się pierwszym litewskim zachodem słońca.
Następnego dnia ruszam do znanych ze swoich zdrowotnych mocy Druskienik. Małe, ale bardzo przyjemne miasteczko położone wśród lasów miło mnie zaskakuje. Ulokowane nad wijącym się Niemnem, jest samo w sobie dobrą miejscówką na kilkodniowy wypoczynek. Poza wizytą w aquaparku, odwiedzeniem licznych domów zdrojowych oraz zjazdem na nartach po krytym stoku narciarskim, można tu także porządnie pojeździć rowerem po okolicach. W lokalnym punkcie informacji turystycznej dostaję folder o trasach rowerowych i wybieram kilka najciekawszych opcji. 
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Cezary Szczepaniuk