okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 6/2018 >> Piękne błota tuż za miedzą

nowości

Opona po francusku

Mavic o sakwiarzach nie myśli, ale produkuje dobre opony dla graveli, które z powodzeniem sprawdzą się w turystyce! Yksion Allroad XL to... »

Z bidonem na ścianie?

Gdy po długiej i męczącej podróży wrócisz do domu i zapragniesz schłodzić się którymś z butelkowanych trunków,... »

Towarzysz do przyczepki

Twoje dziecko w przyczepce potrzebuje towarzysza? Qeridoo ma w swojej ofercie miękkiego, pluszowego i zawsze gotowego do drogi przyjaciela! Na... »

1x13

To się musiało wydarzyć! Hiszpańska marka Rotor, znana głównie z produkcji owalnych korb, pokazała sterowany hydraulicznie zestaw... »

Dla najmłodszych

Hamax wprowadził do swojej oferty nowy fotelik! Model Amaze jest nieco tańszy niż topowy Caress, wyposażono go w możliwość odchylania do tyłu... »

Bagażnik od Ortlieba

Gdy czasopisma branżowe zachwycają się ideą bikepackingu, Ortlieb nie zapomina o sakwiarzach! Do sprzedaży trafił wypasiony bagażnik... »

Dahon Vitesse D8

rowertest >> Przeczytaj test Dahon Vitesse D8 »

poradniki

W pogoni za przyczepnością

Amortyzacja w rowerze »

Na szlaku >> Niemcy: Spreewald


Piękne błota tuż za miedzą

Marcin Jakub Korzonek
Tradycyjne łodzie o płaskim dziobie są napędzane długim wiosłem, którym sternik odpycha się od dna
Dwa duże, czarne woły zaprzągł raz diabeł do pługa, aby wyryć koryto rzeki Sprewy. Zwierzęta jednak nie chciały go słuchać, ciągnęły pług raz w prawo, raz w lewo. Diabeł stracił cierpliwość i wrzeszcząc, wrócił do piekła. Woły rwały się dalej, drążąc setki rowów, zanim w końcu same rozpłynęły się we mgle… Tak powstała kraina na Dolnych Łużycach, zwana Spreewaldem. 
 
O Wenecji słyszał prawie każdy, natomiast o niemieckiej Wenecji, leżącej zaledwie 60 kilometrów od naszej zachodniej granicy, zadziwiająco mało osób. Spreewald to rezerwat biosfery UNESCO, niezwykła, zielona kraina, poprzecinana setkami kanałów, wręcz idealna na weekendowy, wakacyjny wypad na rowerze. Bardzo dużym plusem jest różnorodność regionu, który możemy zwiedzać z wysokości siodełka rowerowego, w kajaku oraz łodzi. Rodziny z dziećmi z kolei mogą odwiedzić kilka interaktywnych miejsc, w których pociechy bawiąc się, będą zdobywały wiedzę o regionie i nowe umiejętności.
Bohaterem naszego weekendowego wypadu do Spreewaldu został ogórek, który, co widać na każdym kroku, ma dla tego regionu szczególne znaczenie. Przekonaliśmy się o tym zaraz po przyjeździe – w naszym hotelu Radduscher Hafen długie, korytarzowe, czerwone chodniki zostały przyozdobione wesołymi, zielonymi warzywami. Urodzajne i wilgotne gleby w okolicach Lübbenau sprzyjają od dawna uprawie ogórków, które stały się jednym ze sztandarowych smaków Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Nawiązanie do Spreewald Gurken znajdziemy nawet w filmie „Goodbye Lenin” z 2003 roku. Wielu naszych rodaków z tym warzywem miało do czynienia wręcz zawodowo, pracując na tzw. Gurkenflieger (samolocie), służącym do jego zbiorów. Słowo ogórek jest tu odmieniane na wiele sposobów: od lodów, piwa i likieru ogórkowego, poprzez zupę, sałatkę, gulasz ogórkowy, aż po kiszone i marynowane ogórki. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Marcin Jakub Korzonek