okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 6/2018 >> Gdy piękny sen zamienia się w koszmar

nowości

Opona po francusku

Mavic o sakwiarzach nie myśli, ale produkuje dobre opony dla graveli, które z powodzeniem sprawdzą się w turystyce! Yksion Allroad XL to... »

Z bidonem na ścianie?

Gdy po długiej i męczącej podróży wrócisz do domu i zapragniesz schłodzić się którymś z butelkowanych trunków,... »

Towarzysz do przyczepki

Twoje dziecko w przyczepce potrzebuje towarzysza? Qeridoo ma w swojej ofercie miękkiego, pluszowego i zawsze gotowego do drogi przyjaciela! Na... »

1x13

To się musiało wydarzyć! Hiszpańska marka Rotor, znana głównie z produkcji owalnych korb, pokazała sterowany hydraulicznie zestaw... »

Dla najmłodszych

Hamax wprowadził do swojej oferty nowy fotelik! Model Amaze jest nieco tańszy niż topowy Caress, wyposażono go w możliwość odchylania do tyłu... »

Bagażnik od Ortlieba

Gdy czasopisma branżowe zachwycają się ideą bikepackingu, Ortlieb nie zapomina o sakwiarzach! Do sprzedaży trafił wypasiony bagażnik... »

Dahon Vitesse D8

rowertest >> Przeczytaj test Dahon Vitesse D8 »

poradniki

W pogoni za przyczepnością

Amortyzacja w rowerze »

Korespondencja >> Tajlandia


Gdy piękny sen zamienia się w koszmar

Daniel Kocuj
50 kilometrów przed Trat mój własny aparat zrobił ze mnie ważkę
Okrążenie Kambodży zajęło mi miesiąc. Z północno-wschodniej Tajlandii wjechałem bramą do kambodżańskiego Poipet, aby następnie wjechać do Tajlandii przejściem znajdującym się najbliżej brzegu Zatoki Tajlandzkiej. Na granicy poznaję parę sakwiarzy. Fabian i Marielle – francuscy nowożeńcy są właśnie w podróży poślubnej. To jest ich rowerowy miesiąc miodowy. Przesłodko. 
 
Stajemy razem w kolejce do kontroli paszportowej, gdzie czeka nas niespodzianka. Otóż zamiast darmowej pieczątki uprawniającej do dwutygodniowego pobytu, dostaję taką na 30 dni. Więcej czasu to więcej możliwości i oszczędności, więc dziękuję uprzejmie. Uzupełniamy wodę i ruszamy.
Od granicy droga biegnie wąskim kawałkiem lądu, ograniczonym brzegiem z jednej strony i granicą z drugiej. Niewielki ruch samochodowy, szeroka droga, bliskość morza i drobne wzniesienia – to wszystko czyni jazdę ciekawą i przyjemną. Do wioski rybackiej Khlong Yai docieramy w dobrych humorach. Zauważamy, że wielu miejscowych ubranych jest na czarno. Podobno Tajowie mają ustalony kolor ubrania na każdy dzień tygodnia. Jest to związane z układem gwiazd i kolorami bogów odpowiedzialnych za ochronę danego dnia. Jest wtorek i powinni nosić różowy, więc o co chodzi z tym czarnym? Otóż są w żałobie. Umarł im wielbiony król Bhumidol Adulyadej, który rządził krajem przez 70 lat. Za jego panowania Tajlandia rozwinęła się, osiągając miano azjatyckiego tygrysa. Między Kambodżą a Tajlandią jest kolosalna różnica w poziomie życia. Na dobrą sprawę nie ma nawet co porównywać. Równe drogi z asfaltu wysokiej jakości, dobrze wyposażone służby porządkowe, samochód pod każdym prawie domem. W 2012 roku (jedyne dostępne dane Banku Światowego) dochód narodowy wynosił 5210 dolarów na jednego mieszkańca. To dwa razy więcej niż dekadę wcześniej. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Daniel Kocuj