okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2018 >> Pokaż mi swój rower…

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> Małgorzata Radkiewcz


Pokaż mi swój rower…

Z Małgorzatą Radkiewicz, prowadzącą sklep ze stylowymi akcesoriami rowerowymi, rozmawia Jakub Terakowski
Małgorzata Radkiewicz prowadzi sklep ze stylowymi akcesoriami rowerowymi
Twoja przygoda z rowerem zaczęła się od rozczarowania...
– Dlaczego?

Bo nie dostałaś wymarzonego składaka na Pierwszą Komunię Świętą.
– W tamtych czasach rowerów się nie kupowało, lecz zdobywało. Podobnie jak większość co atrakcyjniejszych dóbr, od samochodów poczynając, a na sztućcach kończąc. Mam siostrę i brata, a rodzicom udało się zdobyć dla nas tylko dwa rowery. Brat zaanektował swój, więc drugi dzieliłam z siostrą. Trudno zatem powiedzieć, że nie miałam roweru. Owszem, nie miałam własnego, lecz fakt ten nie spędzał mi snu z powiek. Rodzeństwo oducza egoizmu, a dzieciństwo w leśniczówce Teresów wspominam absolutnie beztrosko.

Następnym rowerem też musiałaś się dzielić...
– Tak, to prawda. Na 18. urodziny dostałam od rodziców pieniądze na rower. Mieszkałam już wówczas w Krakowie, więc pojechałam pod Halę Targową, na giełdę. Tam wpadł mi w oko wyjątkowej urody, granatowy holender marki Batavus. Traf chciał, że był już zarezerwowany przez jakiegoś Amerykanina. Z trudem udało mi się omotać sprzedawcę i przekonać do natychmiastowej transakcji. Lecz gdy już dobijałam targu, jak spod ziemi pojawił się wspomniany Amerykanin i grzecznie, acz stanowczo przypomniał o swoim pierwszeństwie. Cóż było robić?

Omotać Amerykanina...
–... (śmiech). Namówiłam go do wspólnego zakupu i korzystania z roweru. Początkowo używałam go tylko w weekendy, lecz po kilku miesiącach Amerykanin wyjechał, zostawiając mi rower na własność. Trudno opisać moją radość.

Kolejną ofiarą Twoich manipulacji był Maciek...
– Mój chłopak? Dlaczego?
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Archiwum Małgorzaty Radkiewicz