okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2018 >> Z nurtem po młodość

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Niemcy: wzdłuż Mozeli


Z nurtem po młodość

Paweł D. Domański
Beilstein i widok na zakole Mozeli
Bywają takie momenty w życiu, kiedy PESEL boleśnie przypomina o wieku, a horyzont planów nieubłaganie się kurczy. Wydaje się nam, że możemy mniej, a na pewno już mniej próbujemy. I nagle niespodziewany splot wydarzeń, nowy szlak, nieplanowane spotkanie i mamy wrażenie, że jeszcze wszystko przed nami.
 
Te wakacje nie układały się najlepiej. Wszystkie plany sypały się jeden po drugim. Nadchodził wrzesień, a żadne z nas nie wiedziało, dokąd chciałoby pojechać. Jednakże w ostatnim tygodniu przed planowanym wyjazdem sytuacja zaczęła się konkretyzować. Po pierwsze zbliżał się miesiąc winobrania. Zatem zawęziliśmy plany do regionów produkujących wino. W trakcie buszowania w księgarni niespodziewanie wpadł mi w rękę niemiecki przewodnik wydawnictwa Kompass po dolinie Mozeli. Gra w skojarzenia przywołała opowiadania znajomych, którzy zachwycali się, jak tam jest pięknie. Kolejny plus to logistyka. Patrząc na mapę, stwierdziliśmy, że nad Mozelę mamy stosunkowo blisko – jeden dzień jazdy samochodem. Po konsultacjach z żoną zapadła decyzja: jedziemy do doliny Mozeli na pięć dni.
Szybko przeszliśmy do znacznie prostszego etapu – planowania operacyjnego. Zamierzaliśmy przejechać najbardziej naturalną wersję trasy, czyli w dół rzeki na jej pełnym niemieckim odcinku: z małej miejscowości Perl, leżącej przy granicy z Francją, do Koblencji, gdzie Mozela wpada do Renu. Zdecydowaliśmy, że do Koblencji dojedziemy samochodem i tam go zostawimy. Noclegów będziemy szukać na bieżąco. Uznaliśmy, że nie ma sensu robić rezerwacji z wyjątkiem Trewiru. To duże miasto, które planowaliśmy zwiedzić, zatem nocleg w centrum był wskazany.
W niedzielę wieczorem dojeżdżamy na przedmieścia Koblencji. W dzielnicy Güls znajdujemy nocleg. To punkt startowy, jak i finisz naszej wyprawy. Rano przepakowujemy się w sakwy, żegnamy samochód na pięć dni i ruszamy w trasę. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Paweł D. Domański
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164