okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2018 >> Kanały za przewodnika

poradniki

Podręczny warsztat

Rowerowy niezbędnik to coś więcej niż kilka imbusów i podstawowych wkrętaków. Gdy spotka Was trudna sytuacja na szlaku,... »

Na szlaku >> Francja: od Morza Śródziemnego do Atlantyku


Kanały za przewodnika

Mariola i Tomasz Maciaszek
Już z oddali widać górujące nad okolicą mury Carcassonne
O ile wyjaśnianie powodów, dla których warto zdecydować się na rowerową wyprawę po Francji, wydaje mi się zbyt oczywiste, o tyle wybór konkretnego wariantu trasy przy nieograniczonych możliwościach, jakie podsuwa ten kraj, wcale taki oczywisty już nie jest. Kilka lat temu penetrowaliśmy Burgundię i Dolinę Loary. Wówczas przekonaliśmy się, że Francja to mnóstwo pomysłów, a każda odsłona może przedstawiać zupełnie inny jej obraz.
 
Plan, by przemierzyć Francję od Morza Śródziemnego do Atlantyku, krystalizował się powoli, a wariant ekstremalny zakładał nawet próbę zmierzenia się z podjazdem na Mont Ventoux, osławionym przez Tour de France. Ostatecznie jednak zwyciężyła zupełnie inna koncepcja – wyjazdu rekreacyjnego, dalekiego od ekstremalnych wyczynów. O kształcie całości zadecydowały względy nierowerowe – okazja, by odwiedzić przyjaciół w Bordeaux, a korzystając z ich gościnności, właśnie tam pozostawić samochód. Szukając pomysłu na tę część Francji, nasz trzyosobowy team postanowił spenetrować szlak rowerowy wiodący wzdłuż dwóch kanałów. To Canal du Midi oraz Canal latéral à la Garonne (Kanał Południowy i Kanał Garonny), łączące Morze Śródziemne z Zatoką Biskajską. Trasa prowadzona wzdłuż dróg wodnych dawała nam pewność, że będzie łagodna, bez większych podjazdów, a przy tym całkowicie bezkolizyjna, wyłączona z ruchu samochodowego, otoczona winnicami i prowadząca przez małe francuskie miasteczka, prowincjonalne i urokliwe.
Czasowe ograniczenia nie pozwalały na to, by zrobić pętlę, dlatego nasz plan zakładał przejazd koleją nad Morze Śródziemne i powrót do Bordeaux. Ze względów logistycznych wybraliśmy taki kierunek, choć w zasadzie wszyscy napotkani rowerzyści pokonywali tę trasę w kierunku odwrotnym, co wydaje się korzystniejsze ze względu na dominację wiatrów zachodnich.
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Mariola Maciaszek