okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2018 >> W poszukiwaniu prawdziwej zimy

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na finiszu


W poszukiwaniu prawdziwej zimy

Weronika Leczkowska
 
Szykowałam się ostatnio na zimową kilkudniową przejażdżkę. Pełne sakwy ciepłych ciuchów, dobry śpiwór, dwie karimaty i dwa termosy. Nawet kuchenki dwie przyszykowałam na wypadek, gdyby jedna odmówiła posłuszeństwa w mroźny poranek w namiocie (tak już się zdarzało i wtedy następował trudny, pozbawiony gorącej herbaty koniec świata). Za oknem mróz, drobny śnieg sypał od rana. Jasne więc było, że zimowe opony też będą potrzebne. W rześki, mroźny poranek (objuczona sprzętem do granic możliwości) wsiadłam do pociągu by po zaledwie pięciu godzinach podróży wysiąść… w całkowicie wiosennej aurze! 
Plus osiem stopni, piękne słońce, głośno świergolące ptaki – to wszystko sprawiało wrażenie, jakby za chwilę przyroda miała wybuchnąć nowym życiem. Po kolei zdejmowałam więc z siebie warstwy bluz i kalesonów (notabene nie przewidziałam takiej okoliczności, więc rzeczy przestały mieścić się w sakwach) i wystawiać twarz ku słońcu. Niby sympatycznie, ale zamiast zaplanowanego kopania się w zaspach, przeżyłam urocze wiosenne taplanie się w błocie zimową oponą i szukanie pierwszych bazi na drzewach. I pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie stare przysłowie, które kołatało mi w głowie: idzie luty, podkuj buty. Buty tymczasem okazały się zbyt ciepłe, a napotkany w środku lasu leśniczy powiedział mi, że w tym roku luty się nieco opóźni i przyjdzie w marcu.
Wróciłam do domu niepocieszona – znów tej zimy nie spełniłam swoich marzeń i nie przespałam się w jamie śnieżnej. Pech. Rodzina odetchnęła jednak z ulgą – oni uważają, że zimowe koczowania w naturze to szaleństwo (może to tak wygląda, ale przy odrobinie wyobraźni i sprzętu nie ma w tym nic groźnego). Jedynie syn okazał mi odrobinę empatii i pocieszył: – Nie przejmuj się mamo, znajdziesz jeszcze w tym roku prawdziwą zimę. Zmień opony na letnie, to nadejdzie.
Zdaniem moich dzieci, w dzisiejszych czasach najlepsze poszukiwania odbywają bez wychodzenia z domu, w internecie. Ja jednak jestem starej daty i ciągle korzystam z realnego świata. Zmieniałam więc opony i jadę na poszukiwania wiosny. Nieco oszukane, bo sakwy na wszelki wypadek mam wciąż wypełnione zimą. 
 
 
Weronika Leczkowska – przeciętna kobieta. Ma normalny dom, rodzinę, odpowiedzialną pracę. Jednak gdy wsiada na rower, dostaje skrzydeł wolności i szaleństwa. Swój świat opisuje na blogu: www.wronabezogona.pl.