okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2018 >> 3/2018 >> Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!


Dziesięć lat temu witałam się z Wami na łamach pierwszego numeru „Rowertouru”. Entuzjastycznie, ciesząc się na wspaniałą przygodę, jaką okazało się prowadzenie magazynu, jakiego dotąd jeszcze nikt w Polsce nie wydawał. Nie pisałam o swoich obawach, niepewności, choć i takie uczucia mi towarzyszyły, kiedy z zespołem współpracowników wkraczaliśmy na nieznaną dotąd ziemię zwaną turystyką rowerową. Zadanie, jakie otrzymałam od wydawcy – Lecha Kruszony było wyraźnie określone: stworzyć miesięcznik poświęcony turystyce rowerowej. Nie wiedzieliśmy, czego oczekujecie: relacji z wypraw po Polsce, Europie, a może świecie? Porad sprzętowych? A jeśli tak, to jakich? Bo dla cykloturysty rower to środek lokomocji, sposób na podróżowanie, a nie cel sam w sobie. Zdarzało się, że kolejny krok stawialiśmy po omacku, zastanawiając się, czy złapie Was za serce okładka, może i nie tak kolorowa i wysmakowana, ale zrobiona na którymś z lokalnych szlaków, gdzie i Wy jutro możecie się znaleźć, czy wręcz przeciwnie – barwny kadr z egzotycznego kraju, uchwycony w momencie, kiedy autorzy przekraczają równik. Dziś już wiemy, że wolicie te pierwsze, że przede wszystkim relacje z Polski, z wypraw po Europie są dla Was najcenniejsze, bo zakładają realne cele, którym sprostać może każdy Czytelnik „Rowertouru”, mający czas i fundusze na weekendowe wycieczki i dwutygodniowy wyjazd, najczęściej w sezonie urlopowym. Wcale niełatwo sprostać rozbudzonym apetytom, aby było ciekawie, ale inaczej. Na szczęście, pomysłów na interesujące trasy nie brakuje, podobnie jak autorów, dla których nawet najbliższa okolica jest kopalnią pomysłów na rowerową wycieczkę. A przysłowiowy koniec świata, owszem, ciekawi, inspiruje, intryguje, kusi… Ale jako cel nie dla każdego, pozostaje interesującym dodatkiem, do tego co bliższe i osiągalne. 
Ścisły zespół „Rowertouru” to od lat te same osoby. Nad każdym numerem, ramię w ramię pracuje ze mną Edyta Wasielewska – sekretarz redakcji. Wspólnie planujemy kolejne wydania: zdradzę w tym miejscu, że numer kwietniowy z racji nadchodzącego wyjątkowo długiego w tym roku weekendu majowego też zapowiada się ciekawie. Nad kształtem graficznym od numeru zero czuwa dyrektor artystyczna wydawnictwa – Zosia Komorowska, pomagają jej Kornelia Spychalska i Rafał Otocki. Z kolei ten sympatyczny głos, który słyszycie dzwoniąc do Działu Kolportażu to Violetta Gawrońska. Od początku jest także z nami Marek Rokita (znany z analitycznego umysłu, w tym numerze przyjrzał się zmianom w kierunkach podróżowania naszych autorów), felietonami bawi Was niezmiennie Sławomir Bajew. Od kilku lat w drodze, nieprzerwanie pedałują też z nami korespondenci Adela Tarkowska i Krzysztof Józefowski oraz Daria i Marcin Grzybowscy, z którymi w tym wydaniu rozmawia Jakub Terakowski, kolejne nazwisko związane z „Rowertourem” od pierwszych numerów. 
Dziesięć lat za nami. Zmieniły się nie tylko trendy i kierunki podróżowania, zmieniły się także same rowery. Na szlakach przestały królować górale na 26-calowych kołach, pojawiły się nowe rozmiary kół, a nasi Czytelnicy coraz chętniej siadają na rowery trekkingowe czy crossowe. Jedno się jednak się nie zmieniło: jak mówił w wywiadzie gość pierwszego numeru „Rowertouru”, popularyzator turystyki rowerowej i dziennikarz radiowej „Trójki” Henryk Sytner: – Rower, jakikolwiek by nie był, to bajkowe, siedmiomilowe buty, dzięki którym dotrzesz wszędzie. 
 
Zapraszam do lektury
Izabela Dachtera-Walędziak
redaktor naczelna