okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2018 >> Marzeń nie odkładamy na później

nowości

Przerzutka bez kabli

Rowerowy świat zatrząsł się w posadach. Wszyscy mówią tylko o jednym: SRAM pokazał system AXS, czyli elektroniczne i bezprzewodowe... »

Opony dla zbyt szybkich!

Schwalbe nie udaje, że rowery elektryczne rozpędzają się tylko do 25 km/godz. Dla tych, których ograniczenia i limity nie interesują i... »

Buty cywilne

Sidi zawsze było znane z produkcji butów przeznaczonych raczej do sportu, niż do rekreacji. Zaawansowane modele szosowe i MTB wciąż... »

poradniki

E-kity bez kitu

Czy się nam to podoba, czy nie, rowery elektryczne zalewają rynek i coraz częściej pojawiają się na szlakach i drogach. Taki jest trend i... »

Wygoda i moc

Buty to często bardzo niedoceniany element ubioru rowerzysty. W odróżnieniu od tych, które nosimy na co dzień, te rowerowe... »

Styl życia >> Daria i Marcin Grzybowscy


Marzeń nie odkładamy na później

Z Darią i Marcinem Grzybowskimi, podróżnikami rowerowymi, korespondentami „Rowertouru”, rozmawia Jakub Terakowski
Równik! Dotarcie do tego miejsca zajęło nam ponad pół roku i ponad 11000 kilometrów przejechanych na dwóch kółkach
Z przyjemnością czytam Wasze relacje z podróży publikowane na łamach „Rowertouru”. Wynika z nich jednak, że powinniście być właśnie w Stanach, a tymczasem spotykamy się w Polsce? Coś Wam pokrzyżowało plany? Czy wszystko dobrze?
Marcin Grzybowski: – Wszystko dobrze. To tylko krótka, spontaniczna przerwa w podróży. Przylecieliśmy na święta i by załatwić kilka zaległych spraw. Ostatnio byliśmy tutaj ponad dwa lata temu. Wtedy wyskoczyliśmy do Polski z Boliwii, teraz skorzystaliśmy z możliwości zostawienia rowerów u znajomych w San Diego. Udało nam się też kupić tanie bilety.

Szaro, zimowo powitała Was ojczyzna. Nie lepiej było poczekać do Wielkanocy?
Daria Grzybowska: – Nie, ponieważ z Ameryki Środkowej nie byłoby tak łatwo się wydostać jak ze Stanów. A zima marzyła nam się przez kilka ostatnich miesięcy, gdy przemierzaliśmy najgorętsze rejony USA. Z przyjemnością trochę zmarzniemy (śmiech).

Jak zaczęła się Wasza współpraca z „Rowertourem”?
D.G.: – Czytamy „Rowertour” od zawsze, zaczynając lekturę od relacji z dalekich podróży. To one w dużym stopniu zainspirowały nas i zmobilizowały do wyruszenia w drogę. Tuż przed startem skontaktowałam się z redakcją, proponując pisanie bieżących reportaży. Zostałam przyjęta tak ciepło, jak gdybym nie była wówczas zupełnym żółtodziobem, lecz podróżnikiem z pierwszych stron gazet. To zobowiązuje, więc całym sercem angażuję się w przygotowanie każdego kolejnego tekstu, mając nadzieję, że tym razem to nasza wyprawa będzie inspiracją dla kogoś. Dotychczas opublikowaliśmy kilkanaście relacji.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Marcin Grzybowski