okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2/2018 >> Ze wschodem i zachodem słońca

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Korespondencja >> USA


Ze wschodem i zachodem słońca

Daria Grzybowska
Niecodziennym spektaklem żegna nas Kanion Kolorado. Piękny wschód słońca w towarzystwie takiej tęczy
Pamiętam, jak narzekaliśmy na alaskański chłód, na kanadyjską mżawkę, zimne polodowcowe strumienie płynące z każdej strony i setki kilometrów nudnych zielonych lasów na Jukonie, ciągnących się w nieskończoność. Ile byśmy dali za chociażby namiastkę tamtych chwil. Tu, gdzie jesteśmy teraz, w centrum USA, oprócz suchych gór i wyschniętych bez życia roślin, nie ma nic... Żar lejący się z nieba, woda na wagę złota, przegrzany organizm. Jest ciężko, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo.
 
Ostatnie kilka dni przyniosło nam sporą dawkę ekscytacji, a to za sprawą obserwacji niesamowitego zjawiska, jakim jest całkowite zaćmienie Słońca! Już od dawna planowaliśmy tak poprowadzić trasę, żeby akurat 23 września 2017 roku znaleźć się w pasie zaćmienia. Los na szczęście nam sprzyja i z setką równie podekscytowanych ludzi jak my obserwujemy jeden z piękniejszych cudów stworzonych przez naturę w Idaho Falls w stanie Idaho. Na tym kończą się wakacje od wakacji i czas wracać do pracy, czyli rowerowego kręcenia. 
 W dość sprawnym tempie wjeżdżamy do kolejnego stanu – Utah, a to oznacza jedno – dużo, dużo zwiedzania. Przed nami kolejne perełki Ameryki – parki narodowe oraz miejsca, gdzie kręci się słynne amerykańskie westerny z kowbojami przemierzającymi na koniach bezdroża. Dookoła towarzyszą nam pustynne krajobrazy, przepiękne czerwone kaniony, w nocy wyjące kojoty, klimat amerykańskiej prowincji i, niestety, koryta wyschniętych rzek. Dzięki sprzyjającemu wiaterkowi dziennie robimy po 100 kilometrów i dość sprawnie dojeżdżamy do Moab. Miasteczko położone w kanionie nad rzeką Kolorado to baza wypadowa dla Parku Narodowego Arches. Początkowo mamy plan, aby zostać na polu namiotowym, wykąpać się porządnie, wyprać ubrania, zaszaleć trochę kulinarnie. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Marcin Grzybowski