okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 1/2018 >> Na Śnieżnik grubasem

nowości

Korkowe hamulce

Wiedzieliście, że do karbonowych obręczy można zastosować korkowe klocki hamulcowe? Właśnie takie okładziny proponuje Bontrager pod nazwą... »

Adapter Crosso

W korespondencji przychodzącej do redakcji często powtarza się pytanie o to, jak zamocować sakwy Crosso do bagażników o konstrukcji... »

Kask Robin Hooda

Znany i ceniony kask Roam firmy Met doczekał się nowej, limitowanej wersji kolorystycznej: Sherwood. To właśnie odcienie zieleni, występujące w... »

Kosmetyki na zakręty

Aż 36 agrafek musieli pokonać kolarze startujący w Giro d'Italia, by wspiąć się na słynne Cima Coppi. Dwóch z nich: Alberto Contador i... »

Koszulka lekko dopasowana

Kolory rzucające się w oczy, materiał najwyższej jakości, krój lekko dopasowany. Kto powiedział, że koszulki opracowane z myślą o... »

Trójkołowy składak

Osoby mające trudności z poruszaniem się na dwukołowym rowerze, które jednak nie chcą rezygnować z aktywności, mogą mieć spory... »

poradniki

Na jesienno-zimową pluchę

Pęd chłodnego powietrza dodatkowo potęguje uczucie przenikającego ciało zimna. Wie o tym każdy, kto choć raz zasmakował przejażdżki w zimne... »

Poradniki >> zimowy bikepacking


Na Śnieżnik grubasem

Dorota Mamba Juranek
Zimowa jazda na rowerze to przygoda, którą rządzi się swoimi prawami
Nienawidzę zimna. Od kiedy pamiętam, zawsze byłam zmarzluchem. Zimne ręce i stopy to moja zmora, a gdy tylko przychodzą pierwsze jesienne chłody, na mojej głowie od razu ląduje czapka. Uwielbiam słońce i wysokie temperatury. Czy w tej sytuacji dwudniowy rowerowy wyjazd w okolice Śnieżnika w samym środku zimy, gdy zaspy sięgały kolan, a para wydobywająca się z ust prawie od razu zamieniała się w kryształki lodu, był niedorzecznością? O dziwo, nie. Ale może zacznę od początku.
 
Jeszcze kilka lat temu, gdy tylko spadł pierwszy śnieg, szybko wyciągałam z piwnicy zimowe sprzęty i czym prędzej pędziłam na stok. Adrenalina pojawiająca się podczas zjazdów na desce snowboardowej skutecznie zastępowała wrażenia z rowerowych, wakacyjnych zjazdów. Kilkugodzinne biegówkowe wybiegania pozwalały zimą utrzymać jako taką kondycję i zaspokoić potrzebę przebywania w górach, na łonie natury. Niestety, w pewnym momencie deska i narty musiały pójść w kąt i kurzą się do tej pory. Nie do końca dobrze funkcjonujące kolano, pozbawione więzadła krzyżowego, skutecznie ogranicza gamę możliwych do uprawiania zimą sportów. Rower okazuje się najlepszym i najbezpieczniejszym sprzętem. Gdy więc do Polski dotarła moda na rowery typu fatbike, wykorzystywane głównie zimą, nie było wyjścia, musiałam zaryzykować. Możliwość uprawiania jakiejkolwiek aktywności na świeżym powietrzu, w zimowych miesiącach była kusząca. Z racji wcześniej wspomnianego przeze mnie bycia zmarzluchem, mroźna jazda na rowerze nie kojarzyła mi się dobrze. Ale, jak to mówią, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.
Na pierwsze spotkanie z rowerami stworzonymi na śnieg nie trzeba było długo czekać. Znajomi z Krakowa (ekipa FatBike Przygoda) zaprosili mnie na jeden z organizowanych przez nich wyjazdów. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Dorota Mamba Juranek