okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2018 >> Single zamiast sakw

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> północne Morawy


Single zamiast sakw

Jarosław Tomaszewski
Szybkie i zróżnicowane – takie są właśnie Rychlebské stezky
Niespełna metr – taka jest w przybliżeniu szerokość typowego singla. Zmieścisz się na nim bez problemu. Daj się ponieść czeskiej fantazji. Puść hamulce i jedź.
 
Wciąż bardzo trudno mi uwierzyć w fakt, że rower górski wymyślili Amerykanie. Gdybym o tym nie wiedział, mój instynkt prawdopodobnie postawiłby na naszych sąsiadów z Moraw. Na swój sposób zapisali się jednak w światowej historii rowerów MTB. Za to już w kwestii projektowania i budowy rowerowych ścieżek nazywanych singletrackami nie mają sobie równych. Takie nazwiska, jak Horník, Kvasnička czy Prochazka w rowerowym światku są gwarancją wielkiego sukcesu wymyślonych przez nich górskich ścieżek, jak i całych kompleksów dedykowanych pasjonatom dwóch kółek. Od Czech po kanadyjskie Whistler, swoimi pomysłami na budowę bikeparków uszczęśliwili już miliony rowerzystów. Dzięki nim góry stały się bardziej przystępne dla każdego, nawet mało wprawionego kolarza, a nawet rodzin z dziećmi.
Nie ma takiej skali, którą można by wyrazić czeską fascynację rowerami, szczególnie tymi górskimi i szosowymi. Jedyne, czym można ją zmierzyć, to niewątpliwie liczba litrów wypijanej przez nich kofoli przemnożona przez liczbę godzin spędzonych w rozsianych licznie bikeparkach. W tej kwestii nie mają konkurencji, rowerowy gen jest w nich silny. Nie bez przyczyny też to właśnie Czesi są gospodarzem jednego z etapów mistrzostw świata w kolarstwie górskim. 
W doborowym towarzystwie
Te i wiele podobnych przemyśleń towarzyszyło mi w drodze na spotkanie z międzynarodową grupą rowerowych dziennikarzy. Dworzec kolejowy w czeskim Ołomuńcu nie zachwycił mnie swoim wyglądem. Oprócz ludycznych malowideł ściennych, nie ma w sobie niczego ciekawego. Pierwsze złe wrażenie zaciera jednak wyborna kawa, którą wypijamy z Anią na tutejszej starówce.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Petr Slavik