okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2018 >> Z malamutem za koło podbiegunowe

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Korespondencja >> Tandemowe Trip Love – część I


Z malamutem za koło podbiegunowe

Klaudia Jadwiszczyk i Krzysztof Lewicki
Po wielu miesiącach zmagań z potężnymi wyzwaniami i wbrew całej niemożliwości – dokonaliśmy tego! Zdobyliśmy Nordkapp tandemem!
Dwie osoby i pies spakowani w cztery sakwy i przyczepkę na dziewięć zimowych miesięcy tandemem za koło podbiegunowe. Niemożliwe? Zgadza się! Teraz, gdy wszystkie niebezpieczne wyzwania z Północy mamy za sobą, wiemy już, że jednak istnieje granica niemożliwości! Gdzie zatem tkwi tajemnica przekraczania tej granicy? Jak to się dzieje, że niemożliwe staje się możliwe?
 
Krzysiek przeszedł właśnie operację kolana. Pierwsza myśl od razu po obudzeniu z narkozy: „Czy gazeta jest gotowa do druku?”. Od piętnastu lat pracował w wydawnictwie na stanowisku grafika, później dyrektora artystycznego. Ja byłam fizjoterapeutką w klinice, w której odbyła się operacja i gdy przyszłam, by przedstawić schemat postępowania po…, Krzysiek już chciał łapać za laptop. To był moment, gdy postanowiliśmy coś zmienić – za dużo uwagi i energii poświęcamy realizowaniu czyichś celów, czas na własne marzenia! Tak powstał projekt Tandemowe Trip Love.
Logistyka związana z prawie roczną ekspedycją zimową, która zakłada przejazd tandemem z dużą, własnoręcznie zbudowaną przyczepką za koło podbiegunowe przez siedem krajów, jest sporym wyzwaniem. Gdy do tego planu dorzuciliśmy jeszcze dziesięcioletniego psa, który waży 50 kilogramów, zaczęliśmy się obawiać, czy się uda. Kadlook sprawił, że nasze marzenie zaczęło być niemożliwe, ale w efekcie końcowym to właśnie dzięki niemu wyprawa była tak niezwykła. Poświęciliśmy rok na przygotowania. Nie mieliśmy dużego budżetu, dlatego pracowaliśmy na kilka etatów i poprosiliśmy o wsparcie techniczne wiele firm turystycznych. Część z nich włączyła się do naszego projektu, za co jesteśmy im ogromnie wdzięczni, a także naszym patronom medialnym, którzy uwierzyli w nas. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Klaudia Jadwiszczyk i Krzysztof Lewicki