okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2018 >> Kierowco, zamigaj do mnie!

poradniki

Podręczny warsztat

Rowerowy niezbędnik to coś więcej niż kilka imbusów i podstawowych wkrętaków. Gdy spotka Was trudna sytuacja na szlaku,... »

Styl życia >> Anna Jaremko


Kierowco, zamigaj do mnie!

Z Anną Jaremko, aktywistką rowerową, działającą w Stowarzyszeniu Rowerowa Gdynia, prowadzącą zajęcia Rowerowej Szkoły, rozmawia Jakub Terakowski
Kolumna Rowerowej Szkoły w ramach zajęć praktycznych na ul. Wita Stwosza w Gdańsku
Broniąc się przed udzieleniem wywiadu, powiedziałaś, że w Stowarzyszeniu Rowerowa Gdynia za kontakty z mediami odpowiadają Jakub, Kajetan i Łukasz, a Ty jesteś od tzw. czarnej roboty. Czym się zatem zajmujesz?
– Wolę pracować, niż o tym mówić. A tzw. czarna robota to szkolenia: dzieci oraz dorosłych. Najbardziej lubię pracę u podstaw, czyli z dziećmi, a połączenie jej z moją drugą pasją – rowerem – to już esencja przyjemności.

W jaki zatem sposób łączysz te pasje?
– Prowadząc zajęcia Rowerowej Szkoły. To moje główne zadanie w Stowarzyszeniu Rowerowa Gdynia.

A czym w ogóle zajmuje się stowarzyszenie?
– Rozmowami z władzami miasta, opiniowaniem projektów, konsultacjami, wskazywaniem braków i potrzeb w infrastrukturze rowerowej, propagowaniem i promocją jazdy na rowerze, edukacją, organizacją imprez. Naszym celem jest uczynienie z Gdyni miasta przyjaznego rowerzystom.

A nie jest nim? Coś poza wiatrem od morza im tam dokucza?
– Oprócz dziur w jezdni? Kierowcy, którzy nie są przyzwyczajeni do dzielenia ulic z rowerzystami, niekiedy zachowują się skandalicznie.

Czyli?
– Trąbią, wyprzedzają „na gazetę”, wymuszają pierwszeństwo, spychają, lekceważą rowerzystów. Dosłownie wczoraj zbyt szybko przejeżdżający samochód ochlapał mnie wodą z kałuży.

Mnie też, ale jako pieszego i w innym mieście.
– Masz rację, to kwestia kultury osobistej, niezależna od miejscowości i niechęci do rowerzystów.

W innych miastach kierowcy są nam życzliwsi?
– Nie wiem. Mieszkam w Gdyni, więc o szacunek i respektowanie przepisów walczę na miejscu.

Rowerzyści są tutaj bez winy?
– Retoryczne pytanie, ale nie chcę rozmawiać o wykroczeniach popełnianych przez rowerzystów. Wolę rozmawiać o tych, które sama popełniam, a jakoś żadne nie przychodzi mi teraz do głowy...
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Kamil Gozdan