okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2017 >> Wyspa ognia i lodu

nowości

Kierownica na wypasie

Controltech to najwyższa półka wśród producentów części rowerowych, marka specjalizująca się w produkcji kierownic,... »

Spokojna głowa (rodzica)

W ofercie niemieckiej marki Uvex znajdziecie wiele ciekawych kasków, ale naszą uwagę zwrócił model Quatro Junior – kask o... »

Angi zadzwoni

Od kwietnia 2018 roku w każdym nowym samochodzie sprzedawanym w Unii Europejskiej obowiązkowo musi być zamontowany system eCall, który w... »

Koszulka z bąbelkami?

Uniwersalny podkoszulek średniej grubości, który zapewnia ciepło i doskonale odprowadza wilgoć, zapewne nie znalazłby miejsca na łamach... »

Licznik inaczej

Cat-eye zaprezentował zwykły, bezprzewodowy licznik, za to w niezwykłej formie. Licznik jest zintegrowany z uchwytem, zajmuje mało miejsca,... »

Pompka nożna

Stalowe konstrukcje do pompowania opon, które królowały na bazarach w latach 90., widuje się coraz rzadziej, ale SKS uważa, że... »

poradniki

Jak je wyprostować

Z pewnością nieraz zastanawialiście się, dlaczego koła w Waszych jednośladach się krzywią i czy da się je wyprostować w warunkach... »

Po zmroku

Choć używamy ich przez cały rok, to właśnie w okresie jesienno-zimowym mają do wykonania największą robotę. Lampki rowerowe prowadzą nas... »

Na szlaku >> Islandia


Wyspa ognia i lodu

Alicja Barć
Takie widoki mieliśmy każdego ranka tuż po wyjściu z namiotu
Islandia już od dawna figurowała na czele listy naszych wymarzonych rowerowych kierunków. I mimo że nie zajmowała miejsca pierwszego, zrealizowanie wyjazdu na tę odległą wyspę warte było wywalczenia miesięcznego urlopu, poświęcenia wielu godzin na planowanie trasy oraz wydania niemałych pieniędzy na nowszy sprzęt rowerowy i bilety lotnicze. Kilkumiesięczne przygotowania wydawały się nie mieć końca, aż w końcu przyszedł lipcowy poranek, który zaprowadził nas na katowickie lotnisko, gdzie zaczęła się nasza przygoda.
 
Za cel wyprawy obieramy objechanie Islandii dookoła popularną drogą krajową nr 1, zwaną często pierścieniem (Ring Road), bez jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz, polegając tylko na sile własnych nóg. Trasę postanawiamy pokonać przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, ze względu na kierunek wiatru i nachylenie drogi (jak się szybko okazuje, to jedna z lepszych decyzji tej wyprawy). Zwiedzenie Islandii to część naszego podróżniczego projektu Planeta Dzika, który zakłada odkrywanie na rowerze dzikich i mało popularnych zakątków świata. Towarzyszem naszych wypraw jest bowiem pluszowy dzik Bernard, maskotka i dzielny uczestnik wszystkich podróży. Zatem nie mogło go zabraknąć i teraz. 
Obładowani 20 kilogramami żywności i sprzętem kempingowym, po kilkugodzinnym locie stoimy w hali na lotnisku Keflavík pod Reykjavíkiem. Zważywszy na późną porę, decydujemy się dostać do stolicy autobusem, noc spędzić na miejskim kempingu i następnego dnia ruszyć w drogę. Kemping w Reykjavíku robi na nas bardzo pozytywne wrażenie. Duży, z darmowymi prysznicami (co na Islandii nie jest normą), świetlicą i wielką kuchnią, w której można skorzystać z pozostawionego przez innych turystów jedzenia, a także z półką, gdzie znajduje się różnej maści sprzęt turystyczny, również zostawiony przez poprzedników. I można go zabrać. Wszystko w imię recyklingu, czyli ponownego wykorzystania niepotrzebnych już komuś przedmiotów.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Alicja Barć i Bartosz Maciejewski