okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 12/2017 >> Na krańcu Europy,
w przedsionku Azji

nowości

Korkowe hamulce

Wiedzieliście, że do karbonowych obręczy można zastosować korkowe klocki hamulcowe? Właśnie takie okładziny proponuje Bontrager pod nazwą... »

Adapter Crosso

W korespondencji przychodzącej do redakcji często powtarza się pytanie o to, jak zamocować sakwy Crosso do bagażników o konstrukcji... »

Kask Robin Hooda

Znany i ceniony kask Roam firmy Met doczekał się nowej, limitowanej wersji kolorystycznej: Sherwood. To właśnie odcienie zieleni, występujące w... »

Kosmetyki na zakręty

Aż 36 agrafek musieli pokonać kolarze startujący w Giro d'Italia, by wspiąć się na słynne Cima Coppi. Dwóch z nich: Alberto Contador i... »

Koszulka lekko dopasowana

Kolory rzucające się w oczy, materiał najwyższej jakości, krój lekko dopasowany. Kto powiedział, że koszulki opracowane z myślą o... »

Trójkołowy składak

Osoby mające trudności z poruszaniem się na dwukołowym rowerze, które jednak nie chcą rezygnować z aktywności, mogą mieć spory... »

poradniki

Na jesienno-zimową pluchę

Pęd chłodnego powietrza dodatkowo potęguje uczucie przenikającego ciało zimna. Wie o tym każdy, kto choć raz zasmakował przejażdżki w zimne... »

Na szlaku >> Gruzja


Na krańcu Europy,
w przedsionku Azji

Monika, Krzysztof i Dariusz Leszko
Jaskinie i zabudowania klasztorne Dawit Garedża na granicy gruzińsko-azerskiej
Dlaczego Gruzja? Bo kraj ten to niejako przedsionek Azji, bo dużą część jego powierzchni zajmują wysokie oraz piękne góry, bo można obcować tu z prawdziwie dziką przyrodą. Bo Gruzini to sympatyczni, szalenie życzliwi i gościnni ludzie, bo można skosztować tu wspaniałej kuchni i właśnie stąd wywodzi się tradycja wyrobu wina. Bo to w końcu tutejsze wzgórza porastać miały słynne, znane z przeboju Filipinek, herbaciane pola. Bo... Argumentów za przyjazdem do Gruzji było więc aż nadto. 
 
Opisując Gruzję, często cytuje się przypowieść, w której Pan Bóg po stworzeniu świata rozdawał poszczególnym narodom tereny, gdzie miały się one osiedlić. Gruzini, zamiast oczekiwać w kolejce na swój przydział, bawili się, śpiewali i ucztowali. A gdy wszystkie dostępne tereny zostały już rozdane, dopiero wtedy stawili się przed obliczem Najwyższego. Ten zaś, urzeczony ich śpiewem, zdecydował się oddać im najpiękniejszą krainę, raj, który planował pozostawić dla siebie. 
Pewnego wrześniowego dnia lądujemy na lotnisku położonym kilkanaście kilometrów od Kutaisi w zachodniej Gruzji. Czeka tam na nas właściciel hotelu, z jego pomocą pakujemy kartony z rowerami i jedziemy do miasta. Mały hotelik, w którym spędzamy pierwszą noc, położony jest na wzgórzu, u stóp katedry Bagrati, należącej do Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego. Jedząc wieczorny posiłek, mamy więc możliwość podziwiania nocnej panoramy miasta. Zmęczeni podróżą liczymy na dłuższy sen i wypoczynek. Skutecznie go jednak zakłócają kierowcy podjeżdżający od samego rana na wzgórze katedralne – na drodze do świątyni jest wiele ostrych zakrętów, podczas pokonywania których kierowcy ostrzegają się wzajemnie klaksonami. Ich dźwięk będzie nam towarzyszyć każdego dnia naszej wyprawy – kierowcy, trąbiąc, ostrzegają o zamiarze wyprzedzania, pozdrawiają się... Właściwie nadużywają go w każdej możliwej sytuacji. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Dariusz Leszko