okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 11/2017 >> Kiedy Księżyc zakrywa Słońce

nowości

Korkowe hamulce

Wiedzieliście, że do karbonowych obręczy można zastosować korkowe klocki hamulcowe? Właśnie takie okładziny proponuje Bontrager pod nazwą... »

Adapter Crosso

W korespondencji przychodzącej do redakcji często powtarza się pytanie o to, jak zamocować sakwy Crosso do bagażników o konstrukcji... »

Kask Robin Hooda

Znany i ceniony kask Roam firmy Met doczekał się nowej, limitowanej wersji kolorystycznej: Sherwood. To właśnie odcienie zieleni, występujące w... »

Kosmetyki na zakręty

Aż 36 agrafek musieli pokonać kolarze startujący w Giro d'Italia, by wspiąć się na słynne Cima Coppi. Dwóch z nich: Alberto Contador i... »

Koszulka lekko dopasowana

Kolory rzucające się w oczy, materiał najwyższej jakości, krój lekko dopasowany. Kto powiedział, że koszulki opracowane z myślą o... »

Trójkołowy składak

Osoby mające trudności z poruszaniem się na dwukołowym rowerze, które jednak nie chcą rezygnować z aktywności, mogą mieć spory... »

poradniki

Na jesienno-zimową pluchę

Pęd chłodnego powietrza dodatkowo potęguje uczucie przenikającego ciało zimna. Wie o tym każdy, kto choć raz zasmakował przejażdżki w zimne... »

Korespondencja >> Kanada, USA


Kiedy Księżyc zakrywa Słońce

Daria Grzybowska
Dla takich widoków warto wstawać wcześnie rano. Natura na Alasce nabiera wtedy naprawdę wspaniałych barw

Całkowite zaćmienie Słońca uważane jest za jedno z najpiękniejszych zjawisk, jakie tworzy natura. Jego wyjątkowość podkręca fakt, że zaobserwować je można niezwykle rzadko. A może by tak zmienić trasę i zobaczyć je z rowerów?

Marcin, dla którego astronomia i fotografia są pasją, miał okazję widzieć to zjawisko dwa razy: na Węgrzech w 1999 roku oraz w Turcji w 2006 roku, dlatego szansy zobaczenia całkowitego zaćmienia Słońca po raz trzeci nie mógł przepuścić! Ja w tym temacie nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Widziałam filmiki w internecie, słyszałam różne historie i znam odczucia Marcina. Wiedziałam, że jest to wyjątkowe zjawisko, którego nie da się opisać słowami. Teraz, gdy jest już po wszystkim i doszliśmy do siebie, wiem, że to prawda! 
Po prawie trzyipółletniej podróży rowerowej po świecie jesteśmy na Alasce, gdzie zaczynamy kolejny etap wyprawy – dotarcie na całkowite zaćmienie Słońca! Ogromny zegar w telefonie odlicza dni, a słoneczna dniówka, czyli liczba kilometrów, które dziennie musimy przejechać, żeby dotrzeć na miejsce, wynosi 70.
Od początku Alaska nie pozwala nam łatwo wykonać naszej dziennej dawki narzuconych sobie kilometrów. Na zewnątrz leje, aura bardzo niekorzystna, widoki (czyli gruba zasłona deszczowych chmur) nie nastrajają do jazdy. Jedynym plusem jest nieograniczona ilość miejsc, w których można rozbić namiot, wiatki nad jeziorem i mnóstwo drewna, by rozpalić ognisko i się ogrzać. Podczas pierwszej nocy budzimy się niewyspani, lecz na zewnątrz jest jasno, więc czas wstawać. Nieprzytomni zaczynamy automatycznie zwijać śpiwory, jednym okiem zerkając na zegarek. A tu niespodzianka! Jest trzecia w nocy. No tak, przecież na Alasce jest wczesna wiosna, co oznacza, że nastał czas jasnych nocy i słońce zachodzi tylko nisko pod horyzont. Zadowoleni kładziemy się spać ze świadomością, że tak szybko nie zobaczymy gwiazd na niebie. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Marcin Grzybowski