okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 10/2017 >> Wsiadaj pan!

nowości

Korkowe hamulce

Wiedzieliście, że do karbonowych obręczy można zastosować korkowe klocki hamulcowe? Właśnie takie okładziny proponuje Bontrager pod nazwą... »

Adapter Crosso

W korespondencji przychodzącej do redakcji często powtarza się pytanie o to, jak zamocować sakwy Crosso do bagażników o konstrukcji... »

Kask Robin Hooda

Znany i ceniony kask Roam firmy Met doczekał się nowej, limitowanej wersji kolorystycznej: Sherwood. To właśnie odcienie zieleni, występujące w... »

Kosmetyki na zakręty

Aż 36 agrafek musieli pokonać kolarze startujący w Giro d'Italia, by wspiąć się na słynne Cima Coppi. Dwóch z nich: Alberto Contador i... »

Koszulka lekko dopasowana

Kolory rzucające się w oczy, materiał najwyższej jakości, krój lekko dopasowany. Kto powiedział, że koszulki opracowane z myślą o... »

Trójkołowy składak

Osoby mające trudności z poruszaniem się na dwukołowym rowerze, które jednak nie chcą rezygnować z aktywności, mogą mieć spory... »

poradniki

Na jesienno-zimową pluchę

Pęd chłodnego powietrza dodatkowo potęguje uczucie przenikającego ciało zimna. Wie o tym każdy, kto choć raz zasmakował przejażdżki w zimne... »

Na finiszu


Wsiadaj pan!

Sławomir Bajew
 
Gdybym dysponował systematycznością jednego z moich kolegów (nazwisko do wiadomości redakcji) piszących na łamach „Rowertouru”, mógłbym sprawdzić, ile czasu minęło od chwili napisania przeze mnie felietonu na temat jeżdżenia z rowerem pociągami. Ale nie mam takiej systematyczności i nie sprawdzę. Pamiętam jednak, że był to tekst, w którym nieomal piałem z zachwytu, gdy udało mi się przejechać z rowerem i sakwami z Poznania do Przemyśla. Do tego z przesiadką w Warszawie bez jakichkolwiek problemów, w klimatyzowanych wagonach, ze specjalnie na rowery wydzielonym miejscem, na które dodatkowo miałem oko ze swojej wypasionej miejscówki. Ponad 700 kilometrów w niespełna siedem godzin! 
Jednak po ostatnich doświadczeniach z koleją mam wrażenie, że jest to historia tak odległa, że niemal nieprawdziwa. Wydawać by się mogło, że będzie szło ku lepszemu. Kilka zarządów kolei regionalnych w Polsce zdecydowało się nawet na darmowe przewożenie rowerów. W pociągach IC pojawiły się wagony z miejscem na rowery (jeżdżą nawet w zimie). Pewnym mankamentem jest fakt, że o ile pasażer może przez internet kupić bilet dla siebie, o tyle już w tymże internecie nie ma możliwości zakupu biletu dla pupila (w tym wypadku: roweru). 
Pozwólcie, że zastosuję tu metodę freudowskiej psychoterapii (ja leżę, Wy słuchacie i kiwacie głowami) i opowiem, co mnie w tej materii spotkało w dniach ostatnich. Uwaga: uruchamiam strumień świadomości. Początek urlopu, PKP i rower, kierunek Puławy, objazdy na trasie Poznań – Warszawa i Warszawa – Lublin. Sobota rano. Tłok. Nie mogę dokupić w kasie biletu na rower, w drugiej też nie. Konduktor mówi: Wsiadaj pan! Biegnę, gdzie kazał mi wsiąść. Tam w przedsionku dziewięć osób i ich bagaże bez możliwości przemieszczania się i z nadzieją, że się jednak nie będę pchał. Jeden koleś na wesołym odcinku kaca: Dawaj, zmieścimy się! Miał rację. Stoję na jednej nodze. Komuś udało się wejść do toalety i w ten sposób zrobiło się ciut miejsca. Rower chroni mnie przed kopnięciami chcących przejść. Z peronu wali w drzwi facet w rowerowym kasku. Ma też niestety rower. Konduktor upchnął jakimś cudem jeszcze ten duecik, choć wydawało się to wbrew prawom fizyki. Teraz już tylko rozkoszne sześć godzin w jednej pozycji i skład wypluwa mnie na dworcu Warszawa Zachodnia. 
Nie dokupiłem biletu na rower, bo konduktor z powodu tłoku nie dotarł do nas. Darmo przewiozłem rower Kolejami Mazowieckimi najpierw do Radomia, a potem do Dęblina. W Dęblinie zabrał mnie do samochodu brat po 11 godzinach podróży na dystansie nieco ponad 400 kilometrów. Przypomniała mi się młodość i podróże w stanie wojennym, a przecież: przywołanie młodości doświadczeniem jest bezcennym, nieprawdaż? – zapytują kolejarze. 
 
Sławomir Bajew – dziennikarz Radia Poznań, prowadzi Listę Przebojów i pasmo południowe, jest autorem popularnych kalamburów. Słynie z tego, że do pracy bez względu na pogodę dojeżdża rowerem. Na łamach „Rowertouru” publikuje od pierwszego numeru.