okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2017 >> Różne twarze miasta

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na finiszu


Różne twarze miasta

Weronika Leczkowska
 
Szczerze mówiąc, nie przepadam za miastami. Tu bowiem mogę spotkać złodzieja, być zaczepiana przez grupy nietrzeźwych ludzi, tu z pewnością nie znajdę miejscówki na rozbicie namiotu. Do tego ten nieodłączny hałas, tłok, smród… Mam to prawie codziennie wokół siebie, więc po co mi podobne przeżycia w czasie wolnym? To może zbyt ogólne stwierdzenia, ale faktem jest, że w swoich podróżach unikam miast jak ognia. Czasami jednak kusi mnie wizja dobrego jedzenia, obejrzenia ciekawej architektury czy sztuki. Inicjatorem podróży miejskich jest również mój mąż, który w miejskim zgiełku czuje się jak ryba w wodzie.
Powodem ostatniej mojej wizyty w mieście nie była jednak sztuka czy kultura, a zwyczajna awaria – popsuła mi się przerzutka i przymusowo musiałam kręcić korbą w przyspieszonym tempie. Naprawa potrwała kilka godzin, tak więc, chcąc nie chcąc, znalazłam się wieczorową porą w środku tętniącego życiem miasta. Wyjątkowo jednak postanowiłam nie uciekać, a rozejrzeć się po tym (chyba ładnym) miejscu. Wieczór, mimo początków jesieni, pogoda wciąż ładna. Chodzę więc sobie po wyremontowanych przepięknych deptakach, oglądam odrestaurowane i pięknie oświetlone stare kamienice. Pusto, jedynie w knajpach grupki głośnej młodzieży. Gdy jednak deptak się kończy, a przede mną zaczyna się szeroka ulica, skręcam moim wehikułem gdzieś w bok i znajduję się w innym świecie: drewniane domy, budynek dawnej synagogi, cmentarz żydowski. Nie potrzebuję przewodnika, by historie tych miejsc same do mnie zaczęły mówić – synagoga, która jest teraz siedzibą prywatnej firmy, stara zrujnowana fabryka gwoździ czy tkanin, która nie doczekała się nigdy ani remontu, ani nowego właściciela, cmentarz, na którym nie stoi już ani jedna macewa… Przypadkowo poznani ludzie opowiadają mi o tych miejscach tak wiele, że jestem naprawdę zaskoczona. To oni prowadzą mnie do starych kamienic i pokazują na starych drewnianych drzwiach miejsca po mezuzach, to oni prowadzą mnie na końcową stację tej historii – na tory, skąd ruszały transporty do Treblinki…
Barwna historia tego miasta zainspirowała mnie do poszukiwań i zaplanowania kolejnej do niego podróży. (Ja i miasto jako cel tułaczki? Zwariowałam chyba na stare lata!) To miejsce przestało być dla mnie zbieraniną sklepów, knajp i hałaśliwych ulic, a stało się namacalną, piękną, lecz zakończoną tragicznie historią świata wielu kultur. 
Białystok! Pozdrawiam! 
 
Weronika Leczkowska – przeciętna kobieta. Ma normalny dom, rodzinę, odpowiedzialną pracę. Jednak gdy wsiada na rower, dostaje skrzydeł wolności i szaleństwa. Swój świat opisuje na blogu: www.wronabezogona.pl.
 
 

 



 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164