okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 10/2017 >> Różne twarze miasta

nowości

Korkowe hamulce

Wiedzieliście, że do karbonowych obręczy można zastosować korkowe klocki hamulcowe? Właśnie takie okładziny proponuje Bontrager pod nazwą... »

Adapter Crosso

W korespondencji przychodzącej do redakcji często powtarza się pytanie o to, jak zamocować sakwy Crosso do bagażników o konstrukcji... »

Kask Robin Hooda

Znany i ceniony kask Roam firmy Met doczekał się nowej, limitowanej wersji kolorystycznej: Sherwood. To właśnie odcienie zieleni, występujące w... »

Kosmetyki na zakręty

Aż 36 agrafek musieli pokonać kolarze startujący w Giro d'Italia, by wspiąć się na słynne Cima Coppi. Dwóch z nich: Alberto Contador i... »

Koszulka lekko dopasowana

Kolory rzucające się w oczy, materiał najwyższej jakości, krój lekko dopasowany. Kto powiedział, że koszulki opracowane z myślą o... »

Trójkołowy składak

Osoby mające trudności z poruszaniem się na dwukołowym rowerze, które jednak nie chcą rezygnować z aktywności, mogą mieć spory... »

poradniki

Na jesienno-zimową pluchę

Pęd chłodnego powietrza dodatkowo potęguje uczucie przenikającego ciało zimna. Wie o tym każdy, kto choć raz zasmakował przejażdżki w zimne... »

Na finiszu


Różne twarze miasta

Weronika Leczkowska
 
Szczerze mówiąc, nie przepadam za miastami. Tu bowiem mogę spotkać złodzieja, być zaczepiana przez grupy nietrzeźwych ludzi, tu z pewnością nie znajdę miejscówki na rozbicie namiotu. Do tego ten nieodłączny hałas, tłok, smród… Mam to prawie codziennie wokół siebie, więc po co mi podobne przeżycia w czasie wolnym? To może zbyt ogólne stwierdzenia, ale faktem jest, że w swoich podróżach unikam miast jak ognia. Czasami jednak kusi mnie wizja dobrego jedzenia, obejrzenia ciekawej architektury czy sztuki. Inicjatorem podróży miejskich jest również mój mąż, który w miejskim zgiełku czuje się jak ryba w wodzie.
Powodem ostatniej mojej wizyty w mieście nie była jednak sztuka czy kultura, a zwyczajna awaria – popsuła mi się przerzutka i przymusowo musiałam kręcić korbą w przyspieszonym tempie. Naprawa potrwała kilka godzin, tak więc, chcąc nie chcąc, znalazłam się wieczorową porą w środku tętniącego życiem miasta. Wyjątkowo jednak postanowiłam nie uciekać, a rozejrzeć się po tym (chyba ładnym) miejscu. Wieczór, mimo początków jesieni, pogoda wciąż ładna. Chodzę więc sobie po wyremontowanych przepięknych deptakach, oglądam odrestaurowane i pięknie oświetlone stare kamienice. Pusto, jedynie w knajpach grupki głośnej młodzieży. Gdy jednak deptak się kończy, a przede mną zaczyna się szeroka ulica, skręcam moim wehikułem gdzieś w bok i znajduję się w innym świecie: drewniane domy, budynek dawnej synagogi, cmentarz żydowski. Nie potrzebuję przewodnika, by historie tych miejsc same do mnie zaczęły mówić – synagoga, która jest teraz siedzibą prywatnej firmy, stara zrujnowana fabryka gwoździ czy tkanin, która nie doczekała się nigdy ani remontu, ani nowego właściciela, cmentarz, na którym nie stoi już ani jedna macewa… Przypadkowo poznani ludzie opowiadają mi o tych miejscach tak wiele, że jestem naprawdę zaskoczona. To oni prowadzą mnie do starych kamienic i pokazują na starych drewnianych drzwiach miejsca po mezuzach, to oni prowadzą mnie na końcową stację tej historii – na tory, skąd ruszały transporty do Treblinki…
Barwna historia tego miasta zainspirowała mnie do poszukiwań i zaplanowania kolejnej do niego podróży. (Ja i miasto jako cel tułaczki? Zwariowałam chyba na stare lata!) To miejsce przestało być dla mnie zbieraniną sklepów, knajp i hałaśliwych ulic, a stało się namacalną, piękną, lecz zakończoną tragicznie historią świata wielu kultur. 
Białystok! Pozdrawiam! 
 
Weronika Leczkowska – przeciętna kobieta. Ma normalny dom, rodzinę, odpowiedzialną pracę. Jednak gdy wsiada na rower, dostaje skrzydeł wolności i szaleństwa. Swój świat opisuje na blogu: www.wronabezogona.pl.