okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 10/2017 >> Tata na siodle, syn w foteliku

nowości

Korkowe hamulce

Wiedzieliście, że do karbonowych obręczy można zastosować korkowe klocki hamulcowe? Właśnie takie okładziny proponuje Bontrager pod nazwą... »

Adapter Crosso

W korespondencji przychodzącej do redakcji często powtarza się pytanie o to, jak zamocować sakwy Crosso do bagażników o konstrukcji... »

Kask Robin Hooda

Znany i ceniony kask Roam firmy Met doczekał się nowej, limitowanej wersji kolorystycznej: Sherwood. To właśnie odcienie zieleni, występujące w... »

Kosmetyki na zakręty

Aż 36 agrafek musieli pokonać kolarze startujący w Giro d'Italia, by wspiąć się na słynne Cima Coppi. Dwóch z nich: Alberto Contador i... »

Koszulka lekko dopasowana

Kolory rzucające się w oczy, materiał najwyższej jakości, krój lekko dopasowany. Kto powiedział, że koszulki opracowane z myślą o... »

Trójkołowy składak

Osoby mające trudności z poruszaniem się na dwukołowym rowerze, które jednak nie chcą rezygnować z aktywności, mogą mieć spory... »

poradniki

Na jesienno-zimową pluchę

Pęd chłodnego powietrza dodatkowo potęguje uczucie przenikającego ciało zimna. Wie o tym każdy, kto choć raz zasmakował przejażdżki w zimne... »

Na szlaku >> Jura Krakowsko-Częstochowska


Tata na siodle, syn w foteliku

Szymon Gruszewski
Pierwsza wspólna, prawdziwa męska przygoda

Wreszcie. Nasza pierwsza, prawdziwa męska przygoda. Taty Szymona i Ignacego – lat dwa i pół. Tak można podsumować lipcowy weekend w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, którą przemierzyliśmy Jurajskim Rowerowym Szlakiem Orlich Gniazd. Tata na siodle, syn w foteliku.

Decyzja o wyjeździe zapadła dosyć spontanicznie, około dwóch tygodni przed samą wycieczką. Skoro świt wyjeżdżamy pociągiem z Warszawy do Częstochowy. Jedna z większych obaw, które miałem przed wyjazdem, dotyczyła tego, jak poradzimy sobie z wejściem do i wyjściem z pociągu. Zupełnie niepotrzebnie. Okazuje się, że bez problemu możemy liczyć na pomoc innych podróżnych. W pociągu spotykamy dwóch rowerzystów, którzy wybierają się na znacznie dłuższą wyprawę niż my, ale również startują w Częstochowie.
Częstochowa i Jurajski Rowerowy Szlak Orlich Gniazd rozpoczyna się pod Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze. Z dworca to prosta droga. Odwiedzamy jeszcze punkt informacji turystycznej, kupujemy dokładną mapę i do przodu. Od razu pod górę, chociaż nie dosłownie. Szlak w Częstochowie jest bardzo słabo oznakowany, w zasadzie nie widzimy żadnych oznaczeń. Kierujemy się na Olsztyn i jakoś sobie radzimy. Stąd wyjeżdżamy już szlakiem rowerowym – Zrębice Pierwsze, Zrębice Drugie, Krasawa i trach. Łańcuch pęka po raz pierwszy. Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z taką sytuacją. Nie bardzo wiem, jak się zabrać za naprawę. Telefon do mamy Olgi z prośbą o ewakuację to ostatnia opcja, jaką mam w głowie. Szukając mechanika w Krasawie, trafiam na panią, której tata chyba już niejeden łańcuch wcześniej naprawiał. No i naprawia także mój. Ignacy korzysta z gościnności tubylca Mateusza i jego zabawek, a ja mam chwilę, żeby przyjrzeć się temu, o co z tym łańcuchem w ogóle chodzi.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


 



Zdjęcie: Szymon Gruszewski