okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1 (11)/2009 >> 1 (11)/2009 >> Strach na Lachy i… na wróble

nowości

Widelec na opak

RST powraca do produkcji amortyzatorów typu upside-down, w których golenie dolne wsuwają się w górne. Jest to rozwiązanie,... »

Bikepacking z Crosso

Na razie ostrożnie, ale marka Crosso pojawia się w światku bikepackersów za sprawą kolekcji Zipper, na którą jak do tej pory... »

Extrawheel nowej generacji

Extrawheel to znana nie tylko polskim podróżnikom rowerowym nasza rodzima firma oferująca unikalną, jednokołową przyczepkę rowerową. Od... »

Powrót kosmitów

Topeak zaprezentował kolejne wcielenie swojego najbardziej wszechstronnego multitoola. ALiEN™ S (ang. obcy) posiada aż 31 funkcji, więc... »

Bycze manetki

Shimano Metrea, czyli topowa grupa osprzętu przeznaczona dla cyklistów miejskich i cykloturystów ma w swojej kolekcji wiele ciekawych... »

poradniki

Nie trać głowy

Niespełna trzy centymetry. Taką w przybliżeniu mają grubość ścianki większości rowerowych kasków. Tak niewiele i aż tyle chroni... »

Na rozgrzewkę >> Puszcza Notecka


Strach na Lachy i… na wróble

Marek Zgaiński
Niecodzienny „mieszkaniec” Puszczy Noteckiej – wioska Biała

Było prawie jak w piosence śpiewanej przez satyryka Jana Kaczmarka – chmurno, durno, nieprzyjemnie... Z tą różnicą, że nie w środku maja, lecz listopada, i dzwoniła nie luźna plomba w zębie, tylko w głowie myśl, że jak się nic nie zrobi z tym weekendem, to zdurniejemy od oglądania telewizji. Nadworze około 6 stopni, niebo równo zasnute, mżawka i wiatr. Idealna pogoda na rowerową wycieczkę. Decydujemy się na wyjazd do Puszczy Noteckiej.

Ten spory obszar leśny objęty od południa przez Wartę, a od północy przez Noteć to kraina dzika i słabo zaludniona, poprzecinana z rzadka leśnymi duktami. Tak w każdym razie było, gdy 20 lat temu objeżdżałem te tereny ze studentami łódzkiej filmówki. Wspólnie robiliśmy reportaż o zagrożeniu ekologicznym puszczy, które miała nieść ze sobą budowa elektrowni atomowej w Klempiczu. Elektrownia nie powstała, lasy ocalały.
Wycieczkę rozpoczynamy we Wronkach, miasteczku leżącym na południowym zachodzie Puszczy Noteckiej, słynącym z kuchenek, zgrupowań kadry piłkarskiej i zakładu karnego. Odpuszczamy sobie jednak te atrakcje i z rynku ruszamy w stronę mostu na Warcie, do drogi na Czarnków. Zatrzymujemy się jednak na chwilę przed
kościołem zakonu franciszkanów, chociaż nie mamy tym razem zamiaru robić wycieczki pod hasłem „przegląd okolicznych zabytków”. Ciągnie nas do puszczy, dzikiej natury i kilometrów leśnych duktów.
Na rondzie za Wartą jedziemy prosto na Krucz. Od razu otaczają nas wysokie sosny, których korony rozmazują się we mgle. Jest godzina 10.30 i mamy nadzieję, że do południa mgła opadnie i przestanie mżyć. Droga, którą jedziemy, w niczym nie przypomina tej sprzed 20 lat. Kiedyś była wyboista i dziurawa, tak wąska, że z trudem mijały się na niej dwie furmanki, a teraz proszę: szeroka, asfalt równy i gładki jak policzki tenisisty Rogera Federera po goleniu renomowaną maszynką. Ale i ruch na drodze większy niż kiedyś. 12 kilometrów do Krucza mija w niczym niezakłóconym tempie 20 km/h. Czas skierować się na zachód i wjechać w serce puszczy. Pierwszy zjazd na Hamrzysko nie budzi entuzjazmu, bo trakt jest brukowany kocimi łbami, a po ostatnim kontakcie z taką nawierzchnią mamy jakąś dziwną awersję do powtórki.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”



Zdjęcie: Marek Zgaiński