okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 10/2017 >> Lubię się gubić

nowości

Opona po francusku

Mavic o sakwiarzach nie myśli, ale produkuje dobre opony dla graveli, które z powodzeniem sprawdzą się w turystyce! Yksion Allroad XL to... »

Z bidonem na ścianie?

Gdy po długiej i męczącej podróży wrócisz do domu i zapragniesz schłodzić się którymś z butelkowanych trunków,... »

Towarzysz do przyczepki

Twoje dziecko w przyczepce potrzebuje towarzysza? Qeridoo ma w swojej ofercie miękkiego, pluszowego i zawsze gotowego do drogi przyjaciela! Na... »

1x13

To się musiało wydarzyć! Hiszpańska marka Rotor, znana głównie z produkcji owalnych korb, pokazała sterowany hydraulicznie zestaw... »

Dla najmłodszych

Hamax wprowadził do swojej oferty nowy fotelik! Model Amaze jest nieco tańszy niż topowy Caress, wyposażono go w możliwość odchylania do tyłu... »

Bagażnik od Ortlieba

Gdy czasopisma branżowe zachwycają się ideą bikepackingu, Ortlieb nie zapomina o sakwiarzach! Do sprzedaży trafił wypasiony bagażnik... »

Dahon Vitesse D8

rowertest >> Przeczytaj test Dahon Vitesse D8 »

poradniki

W pogoni za przyczepnością

Amortyzacja w rowerze »

Styl życia >> Dorota Chojnowska


Lubię się gubić

Z Dorotą Chojnowską, antropologiem kultury, dziennikarką i podróżniczką, poznającą świat na bambusowym rowerze, rozmawia Jakub Terakowski
AlePieknySwiat.pl

Piotr Strzeżysz w lipcowym numerze opisał meksykański casa de ciclistas, w którym powstają rowery z bambusa...
– A ja po raz pierwszy dwa bambusowe rowery zobaczyłam kilka lat temu, w Gruzji, pod hostelem. I natychmiast zakochałam się w nich. Okazało się, że są robione ręcznie i należą do Angielek, które przyjechały na nich do Tbilisi z Londynu, a zamierzały dotrzeć aż do Sydney (co im się zresztą udało). Od razu postanowiłam, że zbuduję sobie taki rower, ale pomysł dojrzewał dwa lata.

Co takiego jest w tych rowerach, że zdobyły Twoje serce?

– Są po prostu piękne, inne. Świadomość, że zostały wykonane ręcznie, powoduje, że nie traktuję ich jak bezdusznego przedmiotu, lecz są dla mnie częścią życia. Ich ramę przyjemnie jest dotykać, bo jest miękka, emanuje ciepłem. Nikt, kto przechodzi obok roweru bambusowego, nie może się oprzeć pokusie dotknięcia go, pogłaskania.

W Gruzji byłaś na rowerze?

– Nie. Przed wyprawą na rowerze bambusowym wśród wielu moich ekspedycji nie było żadnej rowerowej. Na rowerze jeździłam wprawdzie od dziecka, ale tylko po Warszawie i okolicy, nigdy nie uczestniczyłam w wielodniowej wyprawie na dwóch kółkach, nigdy nie miałam sakw. Moim bambusowym rowerem też wcale nie zamierzałam wyjeżdżać za granicę, to miał być rower miejski.

Roweru bambusowego nie kupuje się u nas w pierwszym lepszym sklepie...

– Dlatego właśnie postanowiłam, że zrobię go sama. Oczywiście na tyle samodzielnie, na ile pozwalała mi moja ówczesna wiedza, umiejętności i warsztat. Nie miałam przecież żadnego pojęcia nawet o budowie zwyczajnego roweru, nigdy żadnego sama nie zmontowałam. Wiedziałam, że ktoś musi dla mnie zaprojektować rower z bambusa i pokazać, jak mam go zrobić. Uruchomiłam więc wszystkie znajomości i tak – po nitce do kłębka – trafiłam do Jarka Baranowskiego, który wprawdzie wykonuje rowery z karbonu, ale zgodził się pomóc mi zbudować bambusowy.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


 



Zdjęcie: Dorota Chojnowska