okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1 (11)/2009 >> 1 (11)/2009 >> Drodzy Czytelnicy

nowości

Widelec na opak

RST powraca do produkcji amortyzatorów typu upside-down, w których golenie dolne wsuwają się w górne. Jest to rozwiązanie,... »

Bikepacking z Crosso

Na razie ostrożnie, ale marka Crosso pojawia się w światku bikepackersów za sprawą kolekcji Zipper, na którą jak do tej pory... »

Extrawheel nowej generacji

Extrawheel to znana nie tylko polskim podróżnikom rowerowym nasza rodzima firma oferująca unikalną, jednokołową przyczepkę rowerową. Od... »

Powrót kosmitów

Topeak zaprezentował kolejne wcielenie swojego najbardziej wszechstronnego multitoola. ALiEN™ S (ang. obcy) posiada aż 31 funkcji, więc... »

Bycze manetki

Shimano Metrea, czyli topowa grupa osprzętu przeznaczona dla cyklistów miejskich i cykloturystów ma w swojej kolekcji wiele ciekawych... »

poradniki

Nie trać głowy

Niespełna trzy centymetry. Taką w przybliżeniu mają grubość ścianki większości rowerowych kasków. Tak niewiele i aż tyle chroni... »

Przed startem


Drodzy Czytelnicy


Ponad 65 procent osób, które zagłosowały w ostatniej internetowej sondzie „Rowertouru”, deklaruje, że jeździ rowerem przez cały rok, także zimą. Niestraszne im mrozy (o tym, że jest inaczej, było w odpowiedzi drugiej) ani nie szkoda im roweru (o czym było w odpowiedzi trzeciej). Nic – tylko gratulować zdrowia, samozaparcia i wierności dla dwóch kółek, których nie skazuje się na kilkumiesięczną banicję do garażu, piwnicy lub – nie daj Boże – na balkon. Ale na balkonie to chyba nikt z Czytelników roweru nie trzyma. W przeciwnym razie kwalifikuje się na donos do Stowarzyszenia Opieki nad Rowerami. Ale nie o ściganiu bikerów bez serc miało być w tym felietonie. Otóż, jeden z forumowiczów, śledząc rosnące statystyki w sondzie, podał ów doskonały wynik w wątpliwość. Że się cieszy, że wynik świetny, ale że to trochę przechwałki samych rowerzystów, siedzących wygodnie w ciepłych pokojach i klikających w klawiatury, po tym jak dopiero co przyszło im do głowy, że jak trochę przygrzeje słońce, to mimo zera stopni, wsiądą i gdzieś tam sobie pojadą. Bo co im szkodzi, bo przecież czasem i zimą gdzieś się ruszają, a to po bułki, a to gdzieś, na chwilę. Bo tak naprawdę, gdzie są ci wszyscy rowerzyści? – wątpi uczestnik forum. Nie ukrywam, trochę mnie ów wpis zatrwożył, trochę zawstydził (że może faktycznie, w tej sondzie, trochę na wyrost, że wprawdzie chęci są…), ale i skłonił do dłuższej refleksji. Szłam w myślach tym tropem, pogrążając się coraz bardziej. Sławek Bajew, którego relację z wycieczki po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej można znaleźć na łamach, skarży się na pana z warsztatu, któremu nie w smak było wyciągać narzędzia, bo kto to widział, o tej porze – a był listopad – siadać na rower. Dobrych wiadomości nie usłyszałam także od pracowników salonów rowerowych. W sklepach, które wiosną i latem przeżywają oblężenie, od dobrych kilku tygodni panuje zastój. Klientów nie kuszą nawet spore rabaty, bo ponoć: kto to widział, aby rower zimą kupować? Narty, łyżwy, deski snowboardowe to co innego. Niby racja. Nie dziwota więc, że w niektórych salonach rowery wędrują do piwnic albo w najciemniejsze kąty. I w tym wypadku donos do Stowarzyszenia Opieki nad Rowerami też pewnie nic by nie dał.
Czy naprawdę sonda „Rowertouru” kłamie? Jeździmy zimą czy nie? A co z Czytelnikami przesyłającymi maile o zimowych eskapadach, zdjęcia do galerii, zaproszenia na rowerowy opłatek, śledzika, przejazd sylwestrowy na dwóch kołach? Co z Czytelnikami, których widujemy codziennie w drodze do pracy lub do domu? Owszem, ciepło ubrani, a raczej – jak napisał pan Karol – „ubrani z głową, co nie znaczy, że jak członkowie wyprawy na biegun”. Tu nastąpił szczegółowy opis, co Czytelnik zakłada zimą na siebie i na rower, kiedy już wrócą z przejażdżki.
Jest więc sezon, czy go nie ma? Kolejnych wątpiących przekonujemy w styczniowym „Rowertourze”. Statystyki podnoszą (a przynajmniej ich nie obniżają) nasi autorzy, którzy są żywym dowodem na to, że w chłodzie i śniegu się jeździ i jeździć się da. Choćby na dworze było jak w piosence przywołanej przez Marka Zgaińskiego, a śpiewanej przez satyryka Jana Kaczmarka – „chmurno, durno, nieprzyjemnie...”. Z tą różnicą, że – jak pisze Marek – nie w środku maja, lecz listopada, i dzwoniła nie luźna plomba w zębie, tylko w głowie myśl, że jak się nic nie zrobi z tym weekendem, to zdurniejemy od oglądania telewizji. Marek wziął więc rower i pojechał pojeździć po Puszczy Noteckiej.


Zapraszam do lektury

Izabela Dachtera
redaktor naczelna