okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2017 >> 7/2017 >> Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!


Raz na jakiś czas, w sezonie letnim, zgłaszają się do nas autorzy, którzy chcieliby opublikować na łamach „Rowertouru” relację z wycieczki na rowerach… wodnych. To prawda, jeden i drugi środek transportu wymaga pedałowania, jednak rower wodny nie posiada koła, bez którego o tradycyjnie pojmowanym bicyklu nie może być mowy. I to ten jakże istotny element dyskwalifikuje pasjonatów wycieczek na rowerach wodnych w staraniach o trafienie na łamy „Rowertouru”. Jeden z zainteresowanych długo nie chciał dać za wygraną i domagał się pisemnej deklaracji, czy jak zamontuje rower na platformę pływającą (cokolwiek miał na myśli), napiszemy o jego wyprawie rowerem po mazurskich jeziorach, czy też nadal będziemy uważać, że jednak nie z wycieczką rowerową mamy tu do czynienia. Napiszemy! A jakże! – złożyliśmy deklarację. W końcu jak rowerem – to rowerem! Pan nigdy więcej się nie odezwał, być może porzucił swój pomysł, ale widać nie był jedynym, któremu podobne myśli zaprzątały głowę. Bracia Hubert Kisiński i Dawid Andres nie tylko opracowali sposób na to, jak szybko i sprawnie zmienić rower lądowy w jednostkę pływającą, ale też przejechali, a gdy nie dało się jechać – przepłynęli na siodełkach Amazonkę od źródeł aż do ujścia. Dokonując tym samym czynu niczym z powieści Juliusza Verne’a. Tym gorącej polecam lekturę wywiadu, jaki dla „Rowertouru” przeprowadził z jednym ze śmiałków Jakub Terakowski. Czy to znaczy, że otwieramy łamy dla rowerowych wodniaków? Jeśli mieliby przemierzać świat jak Hubert i Dawid – dlaczego nie? 
Na lipcowych łamach zapraszamy nad kolejną, choć już nie tak egzotyczną rzekę. Szlak naddunajski to jedna z najpopularniejszych tras rowerowych w Europie, a jego austriacki odcinek to niemal wzorzec z Sèvres, jak taka trasa powinna wyglądać. Twórcy szlaku idealnie wykorzystali bliskość atrakcji, jaką niewątpliwie jest Dunaj. Szlak prowadzi niemalże nad samą rzeką, ciesząc oczy pięknymi widokami i kusząc kolejnymi zabytkami, przez które jak po sznurku prowadzi sakwiarzy. Przy czym zaopiekowany poczuje się na nim nawet najbardziej początkujący turysta rowerowy (precyzyjne oznaczenia, miejsca postojowe i noclegowe dedykowane rowerzystom i to na każdą kieszeń). Jeżeli zależy Wam na tym, aby ktoś, kto dopiero zaczyna, połknął rowerowego bakcyla na dobre – naddunajski odcinek z Wiednia do Pasawy będzie tym, czego szukacie. 
Nie zapomnijcie przy tym przeanalizować Waszej wyprawy, korzystając z którejś z aplikacji dostępnych na smartfon – przygląda się im na łamach tego numeru „Rowertouru” nasz rowerowy globtroter, czyli Marcin Jakub Korzonek. Cóż, tradycyjny licznik rowerowy to już chyba przeżytek. 
 Zapraszam do lektury
 
Izabela Dachtera-Walędziak
redaktor naczelna