okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 7/2017 >> Amazonka moim Everestem

nowości

Korkowe hamulce

Wiedzieliście, że do karbonowych obręczy można zastosować korkowe klocki hamulcowe? Właśnie takie okładziny proponuje Bontrager pod nazwą... »

Adapter Crosso

W korespondencji przychodzącej do redakcji często powtarza się pytanie o to, jak zamocować sakwy Crosso do bagażników o konstrukcji... »

Kask Robin Hooda

Znany i ceniony kask Roam firmy Met doczekał się nowej, limitowanej wersji kolorystycznej: Sherwood. To właśnie odcienie zieleni, występujące w... »

Kosmetyki na zakręty

Aż 36 agrafek musieli pokonać kolarze startujący w Giro d'Italia, by wspiąć się na słynne Cima Coppi. Dwóch z nich: Alberto Contador i... »

Koszulka lekko dopasowana

Kolory rzucające się w oczy, materiał najwyższej jakości, krój lekko dopasowany. Kto powiedział, że koszulki opracowane z myślą o... »

Trójkołowy składak

Osoby mające trudności z poruszaniem się na dwukołowym rowerze, które jednak nie chcą rezygnować z aktywności, mogą mieć spory... »

poradniki

Na jesienno-zimową pluchę

Pęd chłodnego powietrza dodatkowo potęguje uczucie przenikającego ciało zimna. Wie o tym każdy, kto choć raz zasmakował przejażdżki w zimne... »

Styl życia >> Hubert Kisiński


Amazonka moim Everestem

Z Hubertem Kisińskim, który z Davidem Andresem przemierzył Amazonkę na rowerach, rozmawia Jakub Terakowski
Rowery amazońskie, pierwszy dzień na wodzie po wypłynięciu z Atalai w rejonie Ashaninka. Jeszcze ponad 6000 km do Atlantyku
Ilu ludzi pokonało Amazonkę?
– Tak jak my? Od źródeł do ujścia, o własnych siłach? Około 20. 

A na rowerze?
– Na przemian wodnym i lądowym? Nikt.

Nie prościej byłoby kajakiem?
– Prościej, lecz drożej. Rower wybraliśmy z biedy.

Z biedy?
– Dobry kajak górski kosztuje kilka tysięcy dolarów, kajak morski jest jeszcze droższy, a potrzebne byłyby nam dwa komplety: dla każdego po jednym na górny i dolny odcinek Amazonki. Nie stać nas było na taki wydatek. Wtedy Dawid Andres (mój przyrodni brat) pomyślał o rowerze. Popatrzył na mapę: drogi prowadzą wzdłuż koryta rzeki tylko przez pierwszych 100 kilometrów, niżej zaczyna się w dużej mierze nieprzejezdna dżungla. Przejechać się nie da, ale przepłynąć – owszem. A zatem... amfibia! Rower na drogę i wodę.

Tak powstał rower amazoński...
– Nie, tak pojawiła się dopiero jego wizja, a później został opracowany prototyp. Natomiast sam rower amazoński powstawał stopniowo przez pierwszą połowę wyprawy. Od pierwotnego różnił się niezliczoną liczbą modyfikacji i przeróbek. Na miano rowerów (w pełni) amazońskich nasze pojazdy zasłużyły właściwie dopiero na etapie, gdy płynęliśmy od Santarém, bowiem dopiero wtedy ich konstrukcje były w stanie sprostać trudom wyprawy po Amazonce. Prototyp (a ściślej: dwa) przygotował Piotr Przybylski i przysłał nam (przez Dominika Dąbrowskiego) do miejscowości Atalaya, gdzie kończył się górski, a zaczynał wodny etap naszej podróży. Tam zobaczyliśmy te konstrukcje po raz pierwszy. W paczce znajdowały się setki części, z których – jak zapewniał Piotr – można było złożyć dwa specyficzne rowery wodne. Setki części i nic ponadto, ani instrukcji montażu, ani nawet zdjęcia. Poczułem się jak nad gigantyczną górą puzzli. Trzy dni trwało ich złożenie. Po zwodowaniu...
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Dawid Andres