okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2017 >> Rodzina! Najlepszy team

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Dania: Jutlandia


Rodzina! Najlepszy team

Anna i Stanisław Maksymowiczowie
Cała ekipa w komplecie
Dania kojarzy się z klockami Lego, płaskimi polami i morzem. Chwileczkę, płaskimi? Planując wyprawę z dwójką małych dzieci, byliśmy przekonani, że czeka nas łatwa i przyjemna droga. Po kolejnym stromym podjeździe przyszedł czas na zweryfikowanie oczekiwań. I jeszcze większą współpracę naszej rodziny. 
 
Godzina 5.15, samochód zapakowany, na dachu rowery, w fotelikach dwóch podróżników: pięcioletni weteran wypraw Kuba i po raz pierwszy roczny Franek. Kierunek – Dania. Podróż zaczynamy nie bez przygód. Po kilkunastu kilometrach musimy zawrócić, aby zabrać pozostawione w domu dokumenty. Ale nie krzyżuje to nam planów i już mkniemy autostradą do granicy. Tylko po to, by za Berlinem trafić na wielkie powroty z wakacji naszych zachodnich sąsiadów, a co z tym związane – na autostradowe korki. Na szczęście roczny Franio w samochodzie głównie śpi. Mimo problemów pierwszego dnia, pod wieczór docieramy na wyszukane w internecie pole namiotowe w historycznej duńskiej miejscowości Jelling. Właściciele zgodzili się na nieodpłatne zaparkowanie naszego samochód na ich parkingu. I to na dwa tygodnie! 
Następny dzień mija nam w żelaznym punkcie Półwyspu Jutlandzkiego – Legolandzie. Mimo końca wakacji park rozrywki jest mocno zatłoczony, ale na szczęście bilety kupiliśmy jeszcze w Polsce. Po całym dniu spędzonym na polowaniu na zrobione z klocków smoki, mumie i zwierzęta wracamy do namiotu. Postanawiamy, że następny dzień poświęcimy duńskiej historii. 
Po eksplorowaniu kurhanów i multimedialnego muzeum nadchodzi czas na przygotowania do wyprawy. Dopakowujemy sakwy, przeparkowujemy samochód i z samego rana rozpoczynamy codzienny rytuał śniadaniowo-łazienkowo-opiekuńczy. Kubuś ma już prawie pięć lat, niejedną wyprawę za sobą i jest już rozsądnym chłopcem (nasza wspólna wyprawa do Estonii zdobyła trzecie miejsce w konkursie o Nagrodę „Rowertouru” 2014, w kategorii „wycieczki z dziećmi”), ale Franek jest maluszkiem, który najchętniej popełzałby jak najdalej od namiotu. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 

 



Zdjęcie: Anna i Stanisław Maksymowiczowie