okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2017 >> Raj leniwych kolarzy

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Kreta


Raj leniwych kolarzy

Piotr Ejsmont, Joanna Ejsmont
Panorama Ajos Nikolaos
Turystyka na szosówce? Dlaczego nie. W numerze lutowym zachęcałem Was, aby z rowerem szosowym wybrać się do ojczyzny kolarstwa – belgijskiej Flandrii, w tym zabieram chętnych na ziemię grecką, a konkretnie na Kretę.
 
Pretekstem do wyjazdu były szosowe mistrzostwa świata dziennikarzy, które organizatorzy zaplanowali na wyspie, przeze mnie raczej z kolarstwem szosowym nie kojarzonej. Pół roku wcześniej stajemy z Joanną przed wyzwaniem: jak dostać się na miejsce? Jechać samochodem do Grecji i potem promem? To dłuższa czasowo opcja. Jak większość turystów wybieramy samolot. Ale co ze sprzętem? Rozpatrujemy dwa warianty. Zabieramy tylko pedały i wypożyczamy rowery na miejscu albo zabieramy nasze sprawdzone i wierne kolarzówki. Decydujemy się na to drugie rozwiązanie. W końcu oprócz krajoznawczych wycieczek po wyspie czekają nas cztery prestiżowe wyścigi szosowe o najwyższe tytuły, więc nie chcemy ryzykować i męczyć się na niedopasowanym sprzęcie. Jeden ze znajomych daje nam sztywną walizę na rower. Drugą – miękką – wypożyczamy. Rowery rozkładamy, wkładamy w częściach do waliz, upychamy też pozostały bagaż. Na lotnisko w Gdańsku wjeżdżamy, prowadząc dwa ogromne ślimaki, które wzbudzają zainteresowanie innych podróżnych. Nasze ukochane rowerki głaszczemy na do widzenia, modląc się, by nikt nimi nie rzucał podczas załadunku i rozładunku. 
Gdybyśmy chcieli wyspę tylko zwiedzać, być może wybralibyśmy wariant pierwszy. Na Krecie, w każdej większej miejscowości można znaleźć wypożyczalnię rowerów każdego rodzaju. Kolejnym wyzwaniem był dla nas cel podróży, a konkretnie miejsce zawodów. Organizatorzy wytypowali miasto Ajos Nikolaos, na północno-wschodnim wybrzeżu Krety, a tam nie ma lotniska. Lądowaliśmy w Chanii, zatem do przejechania mieliśmy prawie 200 kilometrów. Moglibyśmy to zrobić na rowerach, ale co z walizami? 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 

 



Zdjęcie: Piotr Ejsmont